Miesiąc: Grudzień 2011

North Korea

Ambasada Korei Północnej w Warszawie

Wsiadłem i pojechałem pod Ambasadę Korei Północnej (Ambasada Koreańskiej Republikii Ludowo-Demokratycznej), by złożyć wpis do księgi kondolencyjnej z powodu śmierci Kim Dzong Ila. Od kilku lat śledzę to wszystko co dzieje się na Dalekim Wschodzie z Koreą Północną w szczególności. Śmierć Kim Dzong Ila jest wielkim wydarzeniem dla tego rejonu świata, więc jako człowiek chciałem się wpisać do księgi, że współczuję narodowi Koreańskiemu (bo to pokrzywdzona społeczność przez władze) z powodu odejścia ich umiłowanego przywódcy (jak piszą). Myślę, że wielu ludzi (bardzo oddanych władzy) odbierze sobie życie, jak to miało miejsce po śmierci Kim Ir Sena. Przy okazji chciałem zobaczyć Ambasadę. Poczuć się trochę jak w Korei, chciałbym też tam kiedyś pojechać. Tylko żeby nikomu nie przyszło do głowy, że w jakikolwiek sposób wspieram jakąkolwiek dyktaturę.

Chwilę pokrążyłem po okolicy nim znalazłem budynek Ambasady. Małe krople deszczu i ciepła zima. Za płotem nie widać nikogo. Flaga przed wejściem opuszczona do połowy. Jakieś napisy po koreańsku i oczywiście symbol „Zakaz Fotografowania”. Widzę dzwonek, dzwonię. Nagle otwierają się drzwi małego domku przy wejściu. Nagle pojawia się trzech mężczyzn i nawijają po koreańsku. Jeden ma kamerę i gdzieś biegnie.

– Dzień Dobry – powiedziałem
– Dzień Dobry. Czego Pan chce? – zapytał łamaną polszczyzną jeden z Koreańczyków.
– Chciałem się wpisać do księgi.
– Proszę – facet otworzył bramę i zaprowadził mnie do małego murowanego budynku już na terenie ambasady. W środku dwa foteliki, mały stolik, wielka szyba zasłonięta żaluzjami z małym okienkiem. Na ścianie wisiał jakiś krajobraz Korei Północnej, a tuż obok fotografia Kim Ir Sena i Kim Dzong Ila. Facet miał w dłoni kartę, a przy małym okienku leżał telefon.

– Kim Pan jest. Po co Pan przyszedł? – zapytał raz jeszcze. Odpowiedziałem, że chciałem się wpisać do księgi, a dziś ostatni dzień wystawienia tej księgi.
– Tak tak. Gdzie Pan pracuje, ma Pan notę z Ambasady? – tak nie powiedział, ale oto mu chodziło.
– Jestem tu prywatnie – podkreśliłem, a facet zaczął kręcić nosem. Na jego twarzy wyrysował się sprzeciw.
– Gdzie Pan pracuje, ma Pan jakąś legitymację?
– Jestem tu prywatnie, widziałem informację na stronie Ambasady, nie mam legitymacji, jestem studentem – potem literowałem mu nazwę szkoły i co studiuje.
– Przykro mi nie może Pan się wpisać – dodał po spisaniu informacji na kartkę.
– Dlaczego? – zapytałem, wiedząc już, że więcej nie ugram.
– Nie może Pan się wpisać – dodał i nagle obok mnie pojawił się inny Koreańczyk z wpiętym Kim Ir Senem w klapę swojej skórzanej kurtki. Ten od razu lepszą polszczyzną szybko sprowadził mnie na ziemię.
– Nie ma Pan legitymacji nie wejdzie Pan. Osoby prywatne nie mogą się wpisać. Za kłamstwo u nas w kraju karają. Nas chcą oszukać, a potem źle o nas piszą. Nie podoba mi się to. – jego stanowczość zaczęła mnie przerażać. Jego kwadratowe rysy i małe okularki, wzrok wpatrzony w moje oczy.
– Dziwne… – odpowiedziałem.
– Dlaczego dziwne? Chcą na nas zarabiać i żarty sobie robią. Nie podoba mi się to – odpowiedział i na tym skończyła się rozmowa z jego strony.

Powiedziałem, że rozumiem. Aczkolwiek nie rozumiem. Spasowałem i opuściłem budynek Ambasady. Postałem jeszcze chwilę, zrobiłem kilka fotografii i wróciłem do domu. Przygnębiło mnie to.

Współczuję Koreańczykom tego w jakim świecie przyszło im żyć.

2011

Małymi krokami kończy się 2011 rok, jak co roku przy ciepłym czaju wybiorę i opiszę najciekawsze chwile z każdego miesiąca. Nie jest to łatwe bo do każdej z chwil jestem jakoś przywiązany. Każda fotografia działa jak iskra, która rusza film zwany wspomnieniami i to jest jej czyste piękno.

Styczeń
37093710
Pewnego zimnego wieczora udaliśmy się na autorskie spotkanie z Włodzimierzem Pniewskim. Od dłuższego czasu śledziłem archiwum Pana Włodka i możliwość spotkania się na żywo była dla mnie czymś szalenie ważnym. Na spotkaniu nie zamieniłem ani jednego słowa, ale słuchałem co miał do powiedzenia. Życie zmusiło Pniewskiego do bycia fotografem skanującym. Bogate archiwum z czasów PRL-u i ciekawe opowieści. Szczególnie zgodziłem się, że fotografowanie jest ważnym procesem dokumentacji otaczającej nas rzeczywistości. Efekty jednak będą widoczne za 10-20 lat.

Pan Włodzimierz odszedł 5 października 2011 i żałuję, że nie miałem okazji z nim porozmawiać. Szkoda, bardzo…

Luty
37113712
Kilka dni sam w Warszawie. Wieczorem wsiadłem w samochód i jeździłem po mieście fotografując pustkę i chłód. Jednym z punktów na mapie był Sejm. Szczerze mówiąc nic ciekawego, ale z tym filtrem wyglądał tak mało irytująco.

Marzec
3713 3714

Marzec kojarzy mi się z chorobą. Po meczu Legii, coś dziwnego dorwało moją krtań i męczyło niemiłosiernie. Brałem leki, które nie były na to. Pamiętam jak leżałem w łóżku i z wysoką gorączką oglądałem ostatni skok Adama Małysza. Potem przyszła wiosna i zdrowie. Gdzieś wpadła mi informacja, że można zwiedzić Ambasadę Rosji więc skorzystaliśmy. Gdzieś w tle zbliżał się wyjazd do Rosji, więc śmiałem się, że w paszporcie będę miał fotografię z Miedwiediewem…tak na wszelki wypadek ;-)

Ambasada wygląda jak mały Pałac Kultury i Nauki. Osobiście lubię taką architekturę.

Kwiecień
3715 3716
10 kwietnia nie mogło mnie zabraknąć w miejscu w którym spędziłem 45 dni w 2010 roku. Był to także mój ostatni raz kiedy fotografowałem społeczność krzyżową pod Pałacem Prezydenckim. Tak symbolicznie.

Władywostok
3717 3718
Najkrótsza noc w moim życiu, pierwszy najdłuższy lot samolotem, pierwszy raz jet lag i tak daleko od domu. W chwili kiedy piszę ten opis miło wracam do tamtych kilku dni we Władywostoku. W przeciągu 36 godzin spełniły się moje małe marzenia. Pociąg „Polonez” relacji Warszawa-Moskwa, Plac Czerwony, Władywostok.

Na fotografii jest ostatnia stacja kolei transsyberyjskiej. Zawsze wyobrażałem sobie, że dojadę do niej pociągiem, ale przed wyjazdem trzeba było zmienić plany i chyba nie żałuję. Miasto urokliwe. Jedyną pamiątką był ułamany ząb, który pod wypływem (tak wierzę) ruskiej Coli się rozpadał w…Royal Burgerze.

Maj
37193720

Bajkał
Bardzo ciężko było wybrać te dwie główne fotografie z maja czy nawet kwietnia. Idealnie by było wyszukać taką fotografię, która zawiera cały klimacik wyprawy. Zdecydowałem się na kadr w którym widać zamarznięty Bajkał i kawałek portu, który wygląda jak drewniana łódź. Spotkanie z Panem Bajkałem pamiętam z czystego zimna, powietrza i wody. Dwa dni później cały lód się roztopił i zamienił w śnieżycę. W dodatku mój bagaż nie przyleciał z Pekinu, więc dziś całe te emocje można zamienić w miłą opowieść, czego w czasie kiedy to się dzieje/działo, nikomu nie życzę.

37213722

Kolej Transsyberyjska
Kolej Transsyberyjska. Te dwa słowa już od młodych lat mnie elektryzowały. Stało się to moim jednym z głównych celów w życiu. Odbyć nią podróż po ogromnej Rosji. Udało się na odcinku Irkuck – Moskwa, spędziłem w niej około 82h (5100km). Bardzo klimatyczna, wspaniałe widoki, ciekawi współtowarzysze drogi i mocno wyczerpująca. Po wyjściu naszym marzeniem był prysznic. Ludzko.

W maju też Konradzik wziął ślub. Wzruszająco.

 

Czerwiec

3723 3724
W Warszawie zapanowało lato. Kiedy tylko dotarła do mnie informacja, że na Dworcu Centralnym nie było prądu, wsiadłem na rower i pojechałem.

 

Lipiec

3725 3726

Na północno-wschodnim krańcu Polski znajdują się piękne kolejowe wiadukty „Stańczyki”. Bardzo fotogeniczne. Nasza Polska jest piękna, gdyby nie litewscy kierowcy w tej części kraju.

 

Sierpień

3727 3728
W sierpniu wylogował się Andrzej Lepper. Ta wiadomość bardzo mnie zaskoczyła. On twardziel, człowiek blokada, człowiek z jajami. Mimo, że w tamtym czasie grał gdzieś role trzecioplanowe…szkoda Endrju.
Wrzesień

3729 3730

We wrześniu kontynuowaliśmy nasze małe podróże po Polsce. W Gdynii odbywał się zlot żaglowców. Jedną z atrakcji była możliwość wejścia na rosyjski żaglowiec (wyprodukowany w Gdańsku). Rosyjscy marynarze i ten znany mi zapaszek…zatęskniło mi się, za podróżą do Rosji.
Październik

3731 3732

Na poczatku miesiąca w łódźkiej Manufakturze można było zobaczyć pierwszą wystawę „Transsiberian” z fotografiami ze szlaku kolei transsyberyjskiej. Bardzo bym chciał pokazać podobny materiał w Warszawie. Mam nadzieję, że niebawem uda się zrealizować ten projekt.

Także z początkiem Października stałem się studentem łódźkiej szkoły filmowej.
Listopad

3733 3734

Kupiliśmy bilety i polecieliśmy do Tajlandii. Drugi raz w tym roku w Azji. Bardzo egzotycznie, bardzo ciepło i bardzo smacznie. Ciężko wybrać co pokazać jedną fotografią. A jednak!

Jedno z moich ulubionych zdjęć z tego wypadu zrobiłem Zuzi podczas zachodu słońca na małej plaży w Ao Nang. Trafiliśmy akurat na odpływ. Po plaży biegały małe kraby.
Grudzień
3735 3736
Jak co roku staram się być na inscenizacji walk ZOMO z Opozycją na pl. Zamkowym w Warszawie. Dla wielu ludzi takie działania powodują mieszanie uczucia. Ciężko napisać, że to lubię, ale mam wrażenie, że ze swoim aparatem cofam się w czasie i fotografuję wydarzenia, które tak mocno odbiły się w kartach historii współcznej. W głowach ludzi także, co widać po dziś dzień.