Miesiąc: Sierpień 2012

New York #2

Kiedy rok temu opuszczałem Moskwę czułem radość. Wynikało to ze zmęczenia i długiej podróży. Kiedy pod koniec zeszłego roku opuszczałem Bangkok też czułem radość. Ogromna wilgotność i upał zrobiły swoje. Kiedy pierwszy raz opuszczałem Nowy Jork czułem smutek. To miasto jest szalenie hipnotyzujące. Nie sposób w trzy godziny poczuć tego co przez lata wytwarzało się w tej szerokości geograficznej. Kiedy dziś w nocy polskiego czasu samolot oderwał swoje koła z New Jersey poczułem smak iście słodko-gorzki. Nowy Jork, Nowy Jork…Warszawa…

Ostatnia fotografia to mój hołd dla wszystkich Polaków przebywających zagranico. Służbowo, turystycznie, nielegalnie i z miłości. Polska mistrzem Polski!

Brighton Beach, NY

Nowojorskim metrem można podróżować na wiele sposobów. Najczęściej związane jest to z trasą podróży, a także linią. Można krótko, albo bardzo długo i daleko. Metro jest ogromne. Wagoniki schłodzone, stacje rozgrzane do nieprzytomności. Generalnie samo metro w sobie jest szalenie ciekawe. Wczoraj na celowniku było miejsce które tuż przed wylotem z Polski obrałem sobie jako cel: Brighton Beach. Ze względu na dużą ilość Rosjan. Chociaż jacy to już Rosjanie (czy inne nacje), które od lat tu mieszkają i nie mają powoli styczności ze swoim krajem?

Metrem z Queens przez Manhattan. Dalej przez Coney Island do celu. Już w Polsce wiedziałem, że zrobię coś na miejscu. Wśród wąskich uliczek wschodnie twarze przekazywały sobie rosyjskie zdania. Tuż niedaleko wyjścia na plażę, na jednym z okien pozostawiłem swoją pracę „Transsiberian”. Format 3x5cm, około 40 sztuk. Z małym podpisem. Po sfotografowaniu tego udałem się w przeciwnym kierunku. Ciekawe jak długo to tam zostało.

Pod tym wiaduktem metra rozpoczyna się gra GTA IV ;-)

Minneapolis

Na pościeli była krew. Señorita por qué?

Klimatyzacja strasznie buczała chłodząc kolejną noc motelowej drogi po USA. Telewizor rozkręcony, same azjatyckie kanały. Na siłę oczy zamknięte, godzina 21. O godzinie czwartej rano pobudka, gorący prysznic, taxi, lotnisko, 5000km, dwa loty, opóźniony samolot, frustracja, fasten your seatbelts. New Jersey. Nowy Jork. Queens.

Z wielką radością patrzyłem jak samolot odrywał się od budzącego się po kolejnej ciepłej latynoskiej nocy Los Angeles. Chociaż ciężko nazwać to patrzeniem skoro zawsze mam zamknięte oczy kiedy samolot startuje.