Miesiąc: Kwiecień 2013

6:25

MoskwaOkno uchylone, pada deszcz. Leje w zasadzie od kiedy próbowałem zasnąć. Ostatnio codziennie budzę się tak wcześnie, a przecież nie zawszę muszę. Oczy ciężkie, głowa ciężka, tak jak bym tuż po otwarciu oczu nie łykał powietrza, a ktoś wlewał mi kawę przez usta. Jestem zmęczony. Chciałbym się wyspać. Czy to tak dużo?

Czuję jak bym żył w innej strefie czasowej. Dzień długi, można grzebać w setkach różnych folderów poszukując zapomnianych fotografii. Moskwa. 8 maja 2011.

Nadia i Andriej

PrypećPrypeć, trzy kilometry od elektrowni atomowej w Czarnobylu. Kwiecień 2009.

Mam takie wyobrażenie.

Jest koniec kwietnia. Młode małżeństwo. Nadia i Andriej. Ona lat 23, On lat 26. Mają prawie roczne dziecko, małą Lenę. Ona jeszcze na urlopie macierzyńskim, On jest kierowcą. Bardzo lubi swoją pracę. Pracuje na terenie elektrowni atomowej. To bardzo dobra praca. Zresztą w tym mieście prawie większość ludzi ma coś wspólnego z elektrownią. Związek Radziecki wybudował to miasto dla nich. Jest prawie tak młode jak jego mieszkańcy. Skończyło w tym roku 16 lat. Mają ogromne szczęście. Dziecko, mieszkanie na 9-tym piętrze jednego z dwóch wieżowców w mieście. Z kuchni widzą IV blok elektrowni. Ich nie duże mieszkanie jest dla nich jak twierdza. Są młodzi, układa im się, całe życie przed nimi. Tego wieczora spędzają czas razem. Dziecko śpi, Oni na kanapie siedzą i czytają książki. Powoli będą iść spać. Jutro Andriej ma wolny dzień. Nigdzie im się nie spieszy. Zapada mocna noc, śpią przy uchylonych oknach, jest bardzo ciepło. Jutrzejszy dzień też miał być taki sam jak ten. Poranek taki jak każdy inny. Kiedy mają czas dla siebie i swojego dziecka. Spacerują po parku, bezchmurne niebo, gdzieś powoli napotykając się na znaki i ludzi sugerujących co się stało w nocy. Miasteczko pracowników elektrowni, chyba normalna rzecz. Oboje nie są jeszcze świadomi, że wystawili się na niewidzialną śmierć, a skoro jej nie widać, to pewnie jej nie ma. Nie wiedzieli jeszcze tego niedzielnego poranka, że to jedne z ostatnich chwil kiedy żyli godnie, nie martwiąc się o przyszłość. Tego dnia 27 kwietnia 1986 roku do wieczora ich mieszkanie stało już puste. Na szafkach ich ulubione książki, zabawki małej Leny, w lodówce zupa w garnku. Mówili, że wrócą za trzy dni. Andriej po znajomości jeszcze w tym samym roku wywiezie z mieszkania sporo rzeczy. Nikt nie był świadomy, że wszystko pokryte radioaktywnym pyłem nie nadawało się do „zdrowego” użytkowania. Dziś nadal są małżeństwem,  ich dorosła córka dawno opuściła ich dom, a Oni mieszkają w małym mieszkaniu na jednej z dzielnic Kijowa, na której mieszkają tacy jak Oni. Naznaczeni przez społeczeństwo, radziecką mentalność i promieniowanie. Czarnobylcy. Ludzie przedmioty.

Przed świtem

45934594459545964597Pewnego dnia obudziłem się dwie godziny przed budzikiem. Za oknem miało za chwilę świtać, poczekałem i tak zaczął się kolejny dzień z mojego życia. Niby nic ciekawego, ale wczoraj wieczorem kiedy patrzyłem na wywołany negatyw uświadomiłem sobie jak ważną rolą w życiu każdego z nas jest rola pamięci. Fotografia pozwala nam zapamiętać. Bez emocji. Ostro. Aparat nie wczuwa się w nas bo zwyczajnie nie ma takiej możliwości i może to nie jest taka zła sprawa. Ciągle dokonujemy wyboru, ale fotografia i tak pozostawia jakiś ślad i mimo to nie da się obojętnie przejść do rzeczy następnej. Chociaż. Wyrwane obrazki z generalnie wielkiego kontekstu. To jaki mamy dziś dzień?