Miesiąc: Sierpień 2013

Przypadek

Wisła i PragaCałkiem przypadkiem kolejny wpis przedstawia drzewa, jakąś dal i tereny związane z Wisłą, tutaj nawet ją widać. Zauważyłem też, że często bywa tak, że pewne wpisy się dublują mimo, że nie były zrobione ani tego samego dnia, ani w tym samym miejscu. Teraz jestem w fazie rzeczno-piaskowym, co daje mi dużo radości. Ostatnio dałem wpis „Ku Wiśle„, potem dwa dni spędziłem właśnie w jej otoczeniu. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze jednego spotkania. Dziś nawet uświadomiłem sobie, że w ogóle jej nie znam. Tutaj już nie przypadkiem wybrałem sobie ten budynek po lewej stronie miasta. Ostatnio byłem na Pradze Północ, ulica Wileńska. W jednym z podwórek ktoś z okna rzucił we mnie cebulą. A ja zwyczajnie nie lubię tam jeździć, w zasadzie nie mam po co.

Trochę żal jest mi, że lato powoli chowa się za tymi drzewami, powoli ustępując jesieni którą też bardzo lubię. To chłodniejsze powietrze jest takie przyjemne, dające dużo nowych pomysłów. Tylko, że ja się jeszcze tym latem nie nacieszyłem, jeszcze miesiąc, może trzy tego ciepła, warszawskich chodników i spacerów z głową w chmurach.

To jak?

Horyzont

HoryzontNic nie przychodzi mi do głowy. Wymyśliłem tytuł jako horyzont. Czym jest? Zakresem, granicą, kresem, limitem, możliwością, pułapem, ramą, szczytem czy może zasięgiem? Przecież zwyczajnie nie da się go osiągnąć, dotknąć i w nim być. Mimo to ciągle go szukam(y), a Ci co chociaż w jednej części już go widzą, zazdroszczę. Szczerze jak nigdy w życiu.

Na zakręcie

0b332f1002c811e3aef922000a9f3c05_7 1a8b60c60b6611e38dc022000ae90fd2_7 7d1fa8480b5a11e3968922000a9f38c5_7 8d71208e059f11e3801622000a1fb91e_7 50a887e8040811e3918b22000aeb45fa_7 72d1c864067111e3912322000a1f933e_7 97b1cef401b711e3b19622000a1f9d89_7 187e201e05dc11e3bf5322000a9e17ee_7 320be02a051911e38f8522000a1fb838_7 0437c7620b5f11e38ed122000a9f1311_7 590cf0b8044411e3b19622000a1f9d89_7 5938d8d0079c11e3bc9d22000a1fbcb9_7 934743c00c1711e3947622000aeb0e0f_7 a342e886091211e3af2c22000a1f9069_7 ac6e50180bd711e39dc922000a1fbb59_7 ae591e10083c11e39b6422000aa80460_7 c9098ab009a911e3ba8122000a1f9262_7 ce9a827c0a4411e3b23122000a1f98cf_7 cfdb9826040711e384d022000a1fd178_7 d8f553680bd511e38b3522000a1f9867_7 d44b2bac0a8c11e3bc3322000ae91126_7 d2312d2405ca11e3b8a622000a1fbdb1_7 db6852d40bcc11e3914122000a9f1439_7 df56c5ec040b11e397d322000aaa0a71_7 f54933fe050411e3aeda22000a1f973b_7Zamykają mi się oczy, powoli zanurzam się w głębokie siedzenie autobusu. Do pokonania spora odległość, a ja zanikam w świat, którego dawno nie czułem. W mojej torbie książka, ale walczę ze snem. Zawsze tak mam, teraz mogę sobie na niego pozwolić. Jestem pasażerem. To nawet przyjemne, chociaż wolę kolej.

W głowie jedna piosenka, szczególnie jej tekst „Czasem umieram zupełnie i już, szczególnie kiedy niedziela„, jakoś muzyka wypełnia te dziwne puste miejsca, które zwyczajnie nie mają własnych myśli, może nazw. Dlatego jej słucham, odkrycie to żadne. Muzyka, pełna męskiego głosu, jakiś taki bliżej nieokreślony stan niepokoju z którym staram się żyć. Takie to uczucie, które z jednej strony powoduje wybicie z rytmu dnia, ale z drugiej strony wypełnia ten dzień nadzieją. Taki smak słodko-gorzki, jak ta podróż autobusem. Ktoś za nas myśli, my nie musimy się skupiać, ale ktoś jest za nas odpowiedzialny i właściwie z naszego wyboru jesteśmy jego więźniem. Autobus powoli rusza z przejazdu kolejowego, na którym właśnie zaraz znajdzie się pociąg. Taka to myśl.

Dyjak mi dziś smakuje najbardziej, nic na to nie poradzę, nie bronię się. To właśnie mój współwięzień, towarzysz tej pewnej symbolicznej drogi, która ma tam gdzieś swój kres, w który nie wierzyć mi po prostu nie wolno.

Kilka chwil po godzinie 6 rano, nad drzewami wschodzi słońce, witamy się. Promienie nowego dnia rozświetlają łąkę, spowitą mgłą i wiecznej nostalgii. Tak mi mało. Nie umiem z tym żyć.

Fotografie pochodzą z przeszło dwóch, może więcej tygodni http://instagram.com/robertdanieluk