Miesiąc: Październik 2013

Ten sam smak

4931
Wypiłem dziś śniadaniową kawę z cynamonem w jednej z amerykańskich knajpek w mieście. Była pyszna i dla niej chętnie bym tam znów wrócił. Rozmowy przy śniadaniu i dalsza droga. Zatankowałem ropą swój samochód i postanowiłem ruszyć tyłek za miasto. Po prawie 40-stu kilometrach staliśmy z Dawidem na moście kolejowym w Górze Kalwarii. Brakowało tu w Warszawie takiej osoby jak On. Chwilę potem staliśmy na “mojej” plaży pod Warszawą. Nad nami właśnie leciał Dreamliner do Chicago. Słońce powoli zachodziło, robiło się zimno i trzeźwo. Spojrzałem na zegarek by wiedzieć do kiedy jest jasno.

Lubię wracać do miejsc które znam, które zawsze tak samo smakują, a jednak ciągle na końcu języka pokazują nową twarz.

Wybudzenie

4933 4934Jest taka krótka chwila w roku kiedy na ulicach panuje mrok. To ta chwila, kiedy robi się jesiennie ciemno, a latarnie uliczne jeszcze nie świecą. Wszystko zanurzone jak podczas awarii prądu, odcięcia, wyłączenia. Stałem na krawężniku i patrzyłem w to naturalne przejście między dniem, a nocą. Robi się chłodniej, zaczynam powoli tęsknić za przekroczeniem wschodniej granicy, do której bardziej pasuje mi chłód jak otulające ciepło, chociaż to drugie i tak tam występuje, zimą.

Na stoliku leży notatnik i sukcesywnie rozpisuje listy, punkty. Przyzwyczaiłem się do tej metody, która pozwala mi wszystko ogarnąć, pojąć. Czasem napiszę w nim kilka słów, szczerych, pisanych tylko do siebie. Pisanie pomaga, oczyszcza. Do tego kompot z żurawiny. Zimny i mętny. W końcu sali tej rosyjskiej restauracji siedzi facet. Wiek około 50-tki. Ciężko ocenić. Na nosie okulary, jakaś mapa, plecak i zarost. Jest szczupły, a na nim sweter i spodnie, które swoim kolorem przyciągają. Rozgląda się po sali, jak by czegoś szukał. Czasem z ludźmi przypadkiem, nawiązuje się kontakt wzrokowy, trwa chwilę, ale jest tak krępujący, że za chwilę każdy gdzieś wzrok odwraca i szuka nowego punktu zaczepienia. Nadal patrzę i wiem, że za te 20-ścia lat chciałbym wyglądać jak On.

On wychodzi. Ja dopijam mój kompot i zamykam notatnik. Naturalnie zignorowana rzeczywistość. Jak pragnienie nowego dnia po ciężkiej nocy, zbiorze niezrozumianych snów, które nie mają nic związanego z tym co czeka nas za chwilę. Tak jak w nocy otwarte okno, przez które wpada zimne powietrze, otulające naszą twarz, wymagające mocniejszego przytulenia do kołdry. W uszach cisza wypełniona tym pieszczącym dźwiękiem deszczu. Tak bardzo to lubię.

Wybudziłem się ze snu między godziną 3-cią, a 4-tą. Chociaż lepsze słowo to przebudzenie.

Test X-lecia

4931 4932
Jakiś czas temu pisałem o moim pomyśle zrobienia albumu fotograficznego z moimi pracami, okraszonymi tekstami. Mowa oczywiście o fotografiach, które zostały zrobione i opublikowane na fotoblogu (2004-2013/4). Taki album będzie można odebrać na imprezie z okazji dekady mojego fotopamiętnika, którą planuje zrobić. Wcześniej będzie można zobaczyć demo fotoalbumu i go sobie zwyczajnie zamówić.

Dziś kurierem dostałem próbkę czegoś takiego z jednej z drukarni. Bo już odpowiedni czas na to by zacząć to tworzyć, edytować i opisywać. Piszę o tym ponieważ wydrukowanie takiego fotoalbumu (czy jak to zwał :) wiąże się oczywiście z ceną, a ponieważ druk w małych ilościach nie jest tani, szukam czegoś co jednocześnie będzie miało jakość do akceptacji oraz cenę. Zdaję sobie sprawę, że nie mamy jako takiej kultury kupowania albumów fotograficznych, ale będzie to jednak zebrane X-lat mojej pracy i mam nadzieję, że znajdzie się ktoś kto by chciał mieć to na swojej półce :)

Pytam więc jaka jest graniczna kwota jaką moglibyście wyłożyć na taki fotoalbum w formacie 20x30cm? Dla ułatwienia podam, że cena minimalna za wyprodukowanie takiej pracy to 100 zł (trochę stron planuje). Im wyższa cena tym jakość lepsza.

Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedź :-)
RD

PS. A może ktoś z was zna jakieś fajne miejsce do drukowania takich rzeczy?