Miesiąc: Sierpień 2014

Ursus

Pierwszy raz tam byłem w lipcu 2005 roku. Wydaje mi się, że tych dwóch hal które odwiedziłem wtedy już nie ma. Zresztą tereny byłych zakładów produkcji traktorów Ursus się zmieniają. Jeśli się nie mylę ma tam powstać miasteczko, pełne mieszkalnych bloków. Dziś po prawie 10-ciu latach odwiedziłem to miejsce by zobaczyć jak kolejne ogromne(!) hale znikają pod młotami maszyn śmierci. Taki ich los. To miejsce czeka nowe życie.

Niedzielny spacer w dwójkę dobrze nam zrobił.

ROB_6845 ROB_6858 ROB_6874 ROB_6879 ROB_6882 ROB_6886 ROB_6895 ROB_6898 ROB_6904 ROB_6905 ROB_6909 ROB_6913 ROB_6920 ROB_6927 ROB_6931 ROB_6934 ROB_6947 ROB_6954 ROB_6961 ROB_6966 ROB_6969 ROB_6975 ROB_6985 ROB_6997 ROB_7001 ROB_7014 ROB_7019 ROB_7023 ROB_7027 ROB_7038

Know How

Życie
Wieczorem radio delikatnie sączyło jakąś mądrą dyskusją, której nie pamiętam. Zasnąłem jak dziecko. Za dnia gdzieś po głowie chodził mi jazz, którego słucham tylko wtedy gdy jest coś do zrobienia. Pomaga, wspiera. Myślę też o tej mgle, która zjada drogę szybkiego ruchu.

Czarny notatnik z gumką. Taki jak chciałem. 192 czyste strony.

Zapach kukurydzy

5380Od czego by tu zacząć? Może od tego, że raz na jakiś czas warto napisać coś na blogu, a potem to spokojnie odczytać za jakiś czas, wchodząc w odmęty archiwum. To robię często i jest to miłe uczucie.

Ostatnio przyznam się, że nie mam czasu na zdjęcia i fotografowanie bo musiałem trochę odpocząć. Zwyczajnie zamknąć torbę z aparatem, schować do szafy i zająć się głupotami. Brakowało mi tego.

Fotografowanie jest ważne, ale ważny jest też spokój ducha i siła ciała. Dlatego też zacząłem biegać. Nigdy tego nie lubiłem bo uważałem, że jest to nudne i męczące. Wolałem pograć w piłkę czy w jakiś inny fajniejszy sposób się zmęczyć, wyżyć.

Kiedy jednak przebiegłem swoje pierwsze 1,8 kilometra z jęzorem do ziemi i atakiem serca koło punktu dystrybucji kebabu oraz generalnie śmierci na jawie, odkryłem, że bieganie ma dwie zalety: człowiek lepiej się czuje i może walczyć ze swoimi słabościami. Dziś przebiegłem moje pierwsze 5 kilometrów bez większej zadyszki. Było o dziwo przyjemnie.

Przyjemne jest też snucie o podróżach. To chyba jedna z trzech, może więcej rzeczy o której myślenie sprawia mi prawdziwą przyjemność. Ostatnio tak się złożyło, że mój kalendarz przyprawia mnie o wielkie pokłady dobrej energii. I tego będę się trzymał.

Obok leży pies i łapy wydzielają zapach kukurydzy.