Miesiąc: Wrzesień 2014

Patarei | cz.1

Patarei Prison | Tallinn | Robert Danieluk Patarei Prison | Tallinn | Robert Danieluk Patarei Prison | Tallinn | Robert Danieluk Patarei Prison | Tallinn | Robert Danieluk Patarei Prison | Tallinn | Robert Danieluk Patarei Prison | Tallinn | Robert Danieluk Patarei Prison | Tallinn | Robert Danieluk Patarei Prison | Tallinn | Robert Danieluk 5401 Patarei Prison | Tallinn | Robert Danieluk Patarei Prison | Tallinn | Robert Danieluk Patarei Prison | Tallinn | Robert Danieluk Patarei Prison | Tallinn | Robert Danieluk Patarei Prison | Tallinn | Robert Danieluk Patarei Prison | Tallinn | Robert Danieluk Patarei Prison | Tallinn | Robert Danieluk Patarei Prison | Tallinn | Robert Danieluk
Przy brzegu napotkaliśmy na opuszczony budynek. Przed nami jednak stał wysoki mur, a na nim drut kolczasty. Niestety dziury w murze nie było. Zresztą koło niego kręciła się jakaś grupka lokalnej młodzieży. Wystarczyło nadrobić drogi i wejść od frontu, całkiem legalnie, po całym zwiedzaniu pod murami tego budynku wypiliśmy zimne piwo.

Miejsce przerażające. Sama myśl, że człowiek miałby być zamknięty budzi w środku stan niepewności. Na szczęście w każdej chwili wystarczyło wyjść i oddalić się w dowolnym kierunku. Mieszkańcy tego miejsca mogli o tym tylko pomarzyć. Ta XIX-wieczna budowla opustoszała niecałą dekadę temu. Do dziś w tym więzieniu można poczuć wiele dziwnej energii. Całość dopełniała ogromna ilość rzeczy. Książki, przedmioty, gazety. Wszystko z czasów radzieckich. Dziś publikuję pierwszą część fotografii. Cisza. Dziwny zapach opuszczonych miejsc i ta radość z odkrywania miejsc w których się jeszcze nie było.

Siłą woli przypomniał mi się wypad do Legnicy i opuszczonego szpitalu. Co dziwne zapach był podobny…ale tylko w tych dwóch miejscach związanych z rzeczami ZSRR.

10 dni z życia

5392
Przez ostatnie 10 dni czyste szaleństwo. Lubię jak coś się dzieje bo spędzony czas wypełniony jest po brzegi. Jednego dnia z Warszawy do Opola, tam noc i dalej pod czeską granicę. Bez snu powrót bladym świtem do Warszawy. Pierwszy raz jechałem samochodem i musiałem się zatrzymać bo po tylu godzinach bez snu, obraz zaczął mi się autentycznie rozjeżdżać. Z tyłu spała Kasia. Stałem gdzieś może godzinę przed wschodem wrześniowego słońca i skacząc przy aucie pobudzałem swój organizm do działania. Śmieje się, że jedyne co by mi pomogło to zapałki podtrzymujące powieki. Wyszło słońce i od razu ciało i umysł ożyło. Nie było by w tym nic specjalnego jak fakt, że musiałem jeszcze po powrocie złożyć do druku projekt i go wysłać. Nie dałem rady. Dwie godziny snu i taksówką na lotnisko. Kilka dni w Tallinie, długie dnie i krótkie noce. Ostatnio jestem asystentem Kasi w jej działaniach fotograficznych.

Wszystko zaczyna się piętrzyć jak woda w zbiorniku retencyjnym. Chwila moment i śluzy zostaną otwarte. Czekam na moje punkty w kalendarzu.

Budzę się i odkrywam, że nastał nowy dzień. Piękne to!

Opis komórkowych fotografii:
Poranek. Warszawa | Premiera nowego studia Lotto. Warszawa
Turniej. Warszawa | Mgła. Warszawa
LO788. Polska | Port. Helsinki
Opuszczone więzienie. Tallinn | Kasia. Tallinn
Opole | Dom Kultury Służew. Warszawa