Miesiąc: Styczeń 2015

Przy kubku ciepłego czaju

5560

Można by powiedzieć, że zostałem aresztowany przez mój samochód na kilka dni w domu. Awaria auta okazała się na tyle poważna, że musiało mi to dosłownie pokrzyżować wszystkie plany i opóźnić moje zaplanowane działania związane z pracą. Nawet nie sądziłem, że doprowadziłem się do takiego stanu uzależnienia od tego rodzaju transportu. Ostatnio mam sporo pracy i chyba najciekawsze jest to, że praca ta nie daje mi żadnych fotografii, które mógłbym tu śmiało wrzucić. Chyba to jest w sumie dobry znak, że jeśli nie mam czasu na blogowanie to znak, że dobrze się pracuje, chociaż kurzy się.

W dalszym ciągu realizuję kolejne materiały wideo do mojego projektu „Zwykłe Rzeczy” o którym pisałem kilka dni wcześniej i nie powiem, ale jest to sprawa fascynująca. Pracuję tak by wrzucić po sobie dwa, trzy odcinki. Praca z wideo jest zupełnie inna jak praca nad obrazem nieruchomym. Mózg pracuje, przewiduje.

Na horyzoncie szykuje mi się ciekawy wyjazd do którego człowiek w zasadzie jeszcze się nie przygotował, ale liczę że będzie to pewnego rodzaju wisienka na torcie przygody, o którym będzie można sporo napisać. Pewnie się powtórzę, ale rozmyślanie o podróży czy podróżach dostarcza szalenie dużo energii i pozytywnych myśli. Widok dworca kolejowego czy lotniska uruchamia w głowie część odpowiedzialną za przyjemność.

Nad

Robert Danieluk | Kostomłoty
Człowiek budzi się w łóżku, a za oknem słońce. Można napisać, czego chcieć więcej? Oczywiście, że chcieć. Rozchodzący się promień słońca, przesuwa się ku oknu. Słońce gdzieś znika i rozświetla pejzaż.

Tak było.

Obecnie pracuję nad nowym projektem wideo / Zwykłe Rzeczy. Nie jest to łatwe, ale liczę, że w jakimś stopniu przyjmie się i będzie on nową odnogą mojej małej twórczości. Dlaczego? Za chwilę mija 11 lat blogowania i wiem, że dziś nie jest to samo co kiedyś. Fotoblogi dogorywają w takiej postaci w jakiej kilka lat temu jeszcze brylowały w sieci. Dziś Instagram czy Facebook (pewnie kilka innych rzeczy także) przeniosły cały strumień na siebie, można nawet powiedzieć, że w pewnym sensie podzieliły jeden na kilka strumieni. Jednym z miejsc (w sumie dzięki łatwości w tworzeniu video) jest YouTube, gdzie ja planuję mieć swoje miejsce. Rozwój obrazu musi mieć swój progres. O tym projekcie jeszcze napiszę więcej, ale lepiej nie mówić, a robić, więc kończę i wracam do tworzenia. Trzymajcie kciuki bo pracy i nauki bardzo dużo!

Solina

Solina | Bieszczady
Prawie 1000 kilometrów zrobione w 24 godziny na trasie Warszawa-Bieszczady-Warszawa. Szkoda, że nie było czasu na więcej bo nigdy nie byłem w tamtych okolicach, ale po tym krótkim czasie wiem, że wrócę. Dawno tak dobrze nie spałem jak tam, ale znów za krótko. Niestety sprzęt trzeba było zdać jeszcze bladym świtem w weekend więc nie mogliśmy zostać tam dłużej…a dziś znów droga.

Widok na poranne jezioro Solińskie.