Barcelona (część trzecia)

Poprzednie wpisy:
Eurotrip – jak się spakowałem i ile zapłaciłem
Barcelona (część pierwsza)
Barcelona (część druga)

Marek wieczorem zabrał nas na spacer. Jako już lokals wie gdzie pójść by mieć najlepszy punkt widzenia. To nie podlega żadnej dyskusji. Po blisko 30 minutach spaceru byliśmy już na szczycie góry. Dopiero po chwili zobaczyłem, że jesteśmy przy samym Parku Güell’a. Widok ze szczytu z krzyżem był imponujący. To była już końcówka światła, to ten moment po którym już zazwyczaj nie fotografuję. Pamiętam jak kiedyś biegłem na łeb na szyję by zrobić zdjęcia przed końcem światła. Do dziś uważam, że biegłem wystarczająco szybko bo fotografie jakie wtedy zrobiłem do dziś cieszą moje oko. Mowa o Horseshoe Bend w Arizonie. Jeśli kiedykolwiek będziecie mieli okazję tam być to polecam z całego serca.

Potem wybraliśmy się do Parku Güell’a, który po 21:30 ma bezpłatne wejście. Strasznie mnie to rozbawiło bo było już mocno ciemno i nie było prawie nic widać. Takie Polaki-Biedaki-Cebulaki. Pamiętam jak byłem tutaj podczas mojej pierwszej podróży do Hiszpanii z obozem młodzieżowym. Czas wybiela i łata dziury swoimi wymyślonymi obrazami, dlatego też warto fotografować. Wstęp do Parku to koszt około 7-8 euro.

Marek dużo opowiadał o życiu w Barcelonie, o ludziach. Szalenie miło posłuchać nowych rzeczy.

Następnego dnia zarzuciliśmy plecaki na plecy i ruszyliśmy przez miasto. Pierwszym punktem w Barcelonie był dworzec autobusowy gdzie wsiedliśmy do autobusu Flixbusa, Barcelona – Marsylia z wirtualną przesiadką w Montpellier. Podróż trwała około 7 godzin, ale widoki nadrobiły nudną trzęsawkę. Wieczorem przywitaliśmy Marsylię, jako fan serii TAXI, musiałem kiedyś odwiedzić to miasto. Wydaje się, że na liście tych wszystkich miast, Marsylia widnieje z numerem 1. Dlaczego? O tym w następnym wpisie.















Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *