Miesiąc: Październik 2017

Cisza w przedziale

Ostatnie dni to dla mnie maraton pracy. Nie sądziłem, że październik będzie dla mnie tak pracowity. Już oczami wyobraźni widziałem te wolne dni, spokojne poranki, przekładanie gramofonowych płyt czy delikatny powrót do picia kawy. Tak kawy. Do czytania książek i do jej napisania.

W trzy ostatnie dni przejechałem 1200 kilometrów. Byłem we Wrocławiu i Gdyni. Lubię swoją pracę, ale jeśli ktoś gdzieś kiedyś powie, że praca fotografa jest łatwa to rzucę na niego nieprzychylny wzrok. Budzik kiedyś też dostanie po głowie.

Lubię dźwięk spokojnej muzyki w drodze. Wpatrzony w okno lubię patrzeć jak mija droga. Jak mijają kolejne kilometry. Lubię puste przedziały, puste pokoje hotelowe.

Czy bywa coś przyjemniejszego w samotnej podróży pociągiem klasy pierwszej jak cisza i łyk zimnej coli o smaku waniliowym?

Muszę się wyspać, jestem strasznie zmęczony, ale uwierzcie mi, nie zamieniłbym bym mojej pracy na inną.

Wenecja. Piękno letniego koszmaru.


Wenecja. Pierwszy raz byłem tam jak miałem 15 lat. Moja pierwsza zagraniczna podróż (w zasadzie druga, pierwsza była rok wcześniej do Czech na kilka godzin bez paszportu!). Pamiętam jak autokarem jechaliśmy z Warszawy do Francji z postojem i noclegiem w Wenecji. W pamięci pozostały mi jakieś kadry, miejsca, wszystko już lekko wyblakłe. Drugi raz byłem w tym roku zimą, a trzeci latem. Szaleństwo!

Ponieważ naszym ostatnim punktem podróży była Wenecja, a właściwie lotnisko blisko Wenecji więc żal było by zwyczajnie jej nie zobaczyć. Wenecja latem to piękny koszmar. Generalnie miejsca znane i modne turystycznie są gdzieś poza moimi zainteresowaniami, ale przyznam się bez bicia klasyki warto oglądać. Wenecja należy do tych miejsc gdzie ciężko latem się ruszyć. W małych uliczkach są korki, ścisk. Na głównym placu tysiące ludzi. Przyznam się bez bicia, że zwyczajnie nie chciało mi się wyjmować aparatu. Do tego miałem jeszcze ze sobą plecak. Byliśmy tam dosłownie na kilka godzin. Nie warto było oddawać graty do przechowalni bagażu.

Chociaż to miasto ma swój urok, który gdzieś mnie porusza to NIGDY więcej nie przyjadę tu latem i jeśli planujecie tam podróż to proszę Was…wiosną, późną jesienią, zimą nawet tak jak ja byłem. Nic tak nie odbiera przyjemności zwiedzania i spacerowania z falą dzikiego tłumu.

Wenecja jest miastem drogim. Generalnie na całej trasie można było wyczuć spore różnice w cenach. Hiszpania wychodziła najtaniej. Francja po środku, Włochy krajem najdroższym. Pisze to by pokazać Wam jak można jeszcze zaoszczędzić parę euro na transferach na tanie lotniska. Bilet Wenecja-Treviso do Krakowa to koszt około 60zł od osoby. Bilet dla jednej osoby na autobus (nie z samej Wenecji!) to koszt około 45zł na lotnisko. Natomiast jeśli z samej Wenecji Santa Lucia (główny dworzec kolejowy) weźmiecie pociąg do miasta Treviso, a potem autobusem miejskim to już macie 5 euro w kieszeni. Za dwie osoby 10. My wydaliśmy jakieś na cały transport 7 euro, bo Pan kierowca powiedział, że nie ma biletów i jedziemy za darmo ;) takie gifty lubię, chociaż nic nie przebije prezentu urodzinowego w Berlinie gdzie automat do biletów wydał tyle kasy, że przez cały pobyt w mieście mieliśmy komunikację za free. Miłe!

Linki do wpisów z całego wyjazdu:
Mediolan (część druga)
Mediolan (część pierwsza)
Genua (część druga)
Genua (część pierwsza)
Monako. Państwo miasto
Nicea. Miasto które nie porywa
Maryslia (część trzecia)
Marsylia. Notre-Dame de la Garde (część druga)
Marsylia. Miasto gdzie spotyka się Europa z Afryką (część pierwsza)
Barcelona (część trzecia)
Barcelona (część druga)
Barcelona (część pierwsza)
Eurotrip – jak się spakowałem i ile zapłaciłem

Koniec podróży, chociaż bilety na następne już zakupione :)

Mediolan (część druga)


















Zastanawiam się co można napisać więcej? Nie wiem. Serio nie wiem. Mediolan wydawał się zwyczajny. Nie było oślepiającego blasku wielkich marek, które nie robią na mnie żadnego wrażenia. Tysiące turystów podobnych do mnie. Setki gołębi. Trochę nudno. Jednak zawsze chciałem zobaczyć kilka miejsc w tym mieście.

Chyba największe wrażenie zrobił na mnie pokaz z kobietą uwiązaną do balonów. Wszystko to stworzone dla Tiffany & Co.

Nie wiem czy tu kiedyś wrócę.

Mediolan część pierwsza