Miesiąc: Lipiec 2018

Tauzen

Gdzie jechać? Gdzie lecieć? Gdzie płynąć? Tylko do Katowic. Jakąś mam słabość do Śląska i jego „stolicy”.

W niedzielę wstałem o wschodzie słońca z nadzieją na piękny wschód. Nie było tak jak sobie wymarzyłem, ale i tak postanowiłem troszkę polatać koło Spodka. Po pierwszym locie postanowiłem przenieść się bliżej Superjednostki. Mój dron można spakować w małe opakowanie. W kieszeni kontroler, telefon i dodatkowa bateria. Położyłem drona i wystartowałem, wszystko tak jak powinno być. Obok mnie leżało opakowanie na drona, a w środku mój case od telefonu w którym mam 20 zł, które znalazłem kiedyś w Parku Skaryszewskim i od tamtej pory noszę zawsze przy sobie. Mój wzrok wbity w telefon i drona. Nagle patrzę, a jakiś łachmyta trzyma mój case na drona, zamyka mu zamek błyskawiczny i daje dzidę w krzaki, jak się rzuciłem, jak mendę złapałem, jak nim szarpnąłem. Trzeba uważać.

Tego dnia byliśmy też w Gliwicach u Marcina i Grześka z którymi byłem w Iranie, a na wiosnę lecimy w kolejne ciekawe miejsce.

Pociąg z Pragi do Warszawy przez Katowice spóźnił się godzinę. Było ciepło, a w telefonie śledziłem kolejny mecz MŚ w Rosji.

Bałtyk
















Miał być jeden dzień. Wyjazd rano, powrót wieczorem. Okazją miała być sesja poślubna jednej z moich Par Młodych. Potem rozrosło się to do weekendu, a finalnie wyszedł blisko tydzień. Ze względu na dziwnie kapryśną pogodę do zdjęć zakochany nie doszło. Mimo to wyjazd na Hel był jak zawsze udany.

Na Helu byłem pierwszy raz w 2005 roku. Potem chyba w 2010 roku, moim pierwszym samochodem na LPG. W pamięci pozostały mi dzikie wakacyjne tłumy, a to zawsze mnie odrzuca. Dopiero od 2016 roku to miejsce jawi mi się szalenie wyjątkowo. Ten czas wyjazdu był ostatnią chwilą na to by cieszyć się tymi małymi miejscami bez wypoczynkowej szarańczy. Chętnie tam jeszcze w tym roku wrócę, ale jeśli tylko będę mógł to klasycznie po wakacjach.

Zawsze warto wybrać się na północ od miasta Hel, na dziką plaże z widokiem na Bałtyk. Turyści klasyczni raczej unikają tego miejsca bo mają daleko do strefy gastronomicznej, a także do tych stoisk z pamiątkami. Można od tego uciec.

Potem ruszyliśmy na północ. Kuźnica, Władysławowo, Karwia, Jastrzębia Góra. I dalej w kierunku Gdyni. Puck i Rewa. Bałtyk i zatoka mają coś w sobie, co przyciąga. Nie musimy na siłę szukać piękna za naszą granicą bo u nas jest cudownie. Gdyby tylko mieć więcej czasu :)