Kategoria: Belgrad

Belgrad II

Czas wrócić do marcowej podróży z Dawidem do Serbii i Macedonii. Trochę to musiało przeleżeć, a może przeleżało bo generalnie mój aparat, którym to i tam fotografowałem uległ uszkodzeniu. Od tygodnia znów śmiga, więc kontynuuję.

Tego dnia ruszyliśmy komunikacją miejską w kierunku lotniska. Tam na wjeździe do miasta Belgrad stał szalenie znany budynek. Zwany Zachodnią Bramą Belgradu, cieszył nasze oczy swoją brutalnością. Ona zawsze wypełniona jest też dziwną fascynacją i egzotyką.

Kompleks zaprojektowany w roku 1977 przez Mihajlo Mitrovicia składa się z dwóch 115-metrowych budynków połączonych łącznikiem. Został oddany do użytku w roku 1980. Wraz z ulokowaną na szczycie obrotową restauracją wysokościowiec liczy ok. 140 metrów. Jedna z części budynku to obiekt biurowy, w wyższej wieży znajdują się mieszkania. Budynek jest drugim co do wysokości, po Ušće Tower, w Belgradzie.

Obiekt został zaprojektowany na wzór bramy, która witała przybywające do miasta osoby. Budynek zlokalizowany jest przy drodze do centrum miasta z położonego na zachód od Belgradu lotniska im. Nikoli Tesli. / wikipedia

Czułem się trochę jak w Panu Kleksie, albo jakimś filmie klasy B z przełomu lat 80 i 90. Ciągle gdzieś w głowie szukam smaku tamtych lat. O dziwo poczułem go podczas spaceru między blokami na osiedlu BLOK 62.

 

Belgrad I


Już nawet nie pamiętam kiedy kupiłem te wszystkie bilety. Okazało się, że Bałkany to mój ostatni „dalszy” wypad za miasto. W kwietniu mieliśmy lecieć do Armenii, ale w wyniku różnych spraw wyjazd został odwołany. Może to był znak, może to po prostu musi i musiało poczekać. Armenia nie zając, chociaż skromnie liczyłem, że w 12 miesięcy zaliczę cały Kaukaz.

Razem z Dawidem kupiliśmy bilet do Belgradu z Warszawy, naszym LOT-em. Podróż jak zawsze miła i przyjemna. Z lotniska im. Tesli w Belgradzie, autobusem miejskim pojechaliśmy do naszego noclegu u Pani Mariny, która po moim powrocie do Polski, oskarżyła nas (mnie) o kradzież jej książki. Mieszkaliśmy na ten czas w małym, ale bardzo fajnym mieszkaniu całkiem blisko centrum, chociaż jeśli nazwać deptak centrum miasta to trochę za mało. Bałkany długo chodziły mi po głowie, bardzo długo. Jeszcze w drugiej połowie zeszłego roku rozważałem podróż z Warszawy do Stambułu (pociągami, autobusami), więc lądowanie w Belgradzie gdzieś w małym stopniu, zaliczało się do tego planu.

Następnego dnia ruszyliśmy na piechotę zwiedzać miasto. Zakup biletu na autobus nie był taki prosty. Zawsze mnie to dziwi, że nawet takie najprostsze rzeczy wydają się ogromną trudnością. To w zasadzie dobre dla zdrowia. Moje buty znów gięły swoją gumę na ciepłych chodnikach. Była tu już wiosna, ale jeszcze nie taka zielona jak teraz. Generalnie w tym roku moja zima była wyjątkowo krótka. Co więcej w tym roku chciałbym to powtórzyć.

Mieliśmy już zakupiony bilet do Bośni, ale nasze plany się zmieniły. Dlaczego? O tym w następnym poście.