Kategoria: Bez kategorii

Belgrad III / Blok 62 / Poczuć smak lat 90-tych

Blok 61, Blok 62, Blok 63. To część Nowego Belgradu. Brutalne bloki. Wszystko to co po lewej stronie Sawy, która na północy miasta łączy się z Dunajem. Jeśli chciałem poczuć smak lat 90-tych to było właśnie to miejsce. Jak to się stało? Może to te klosze na latarniach, może klamki od klatek, może barierki drewniane, małe elementy skruszonego betonu pod butem, blaszany kawałek dachu, rzucone gazety? Małe elementy nagle powodują, że w mózgu odkrywa się jakaś mała szufladka, która wypuszcza woń i klimat tego za czym dziwnie tęsknie i czego poszukuję. Może to też jest ten stan w środku nas kiedy tęskni się za czasami beztroskimi. Dla jednych będzie to rok 2003, dla innych koniec lat 70-tych, a dla mnie chyba symbolicznie 1992 rok.

Mam jakąś słabość do blokowisk. Do tych szarych płyt.

Nowa droga

_ROB0001 _ROB0019 _ROB0036 _ROB0041 _ROB0047 _ROB0051 _ROB0056 _ROB0063 _ROB0069 _ROB0088 _ROB9973 _ROB9994 _ROB9995 _ROB9996
Zaczął się nowy 2016 rok. Te uczucie czystej karty i postanowień. Miłe uczucie. Jeszcze milsze to rozpoczynać nowy rok w gronie przyjaciół, śniegu i mrozu. Tak mógłbym spędzać prawie każdą wolną chwilę.

Jednego dnia postanowiłem, że pojedziemy do górnego Międzygórza. Miejsca gdzie spędzałem wakacje w 1995 roku. Miejsce, domek nic, a nic się nie zmienił. Obszedłem go dookoła. Czas się zatrzymał. Namacalnie. Wróciły wspomnienia z lata. Spędziłem tam wtedy miesiąc. Nauczyłem się świadomie słuchać radiowej Trójki (oraz Radia Wrocław). Zbudowałem z patyków mały szałas i czytałem bajki. To był piękny beztroski czas. Miło wracać. To było 20 lat temu.

Kalendarz pełen moich fotografii można nabyć na charytatywnej aukcji WOŚP http://aukcje.wosp.org.pl/kalendarz-2016-a3-fotograf-robert-danieluk-i2651281 :)

Strach przed nieskończonością

Sputnik
Mam takie przebłyski z mojej pamięci w których widzę bliżej nie określone emocje, uczucia, myśli, nawet ciężko mi jest to opisać. Jedną z takich formacji myśli jest kosmos. Chyba każdy z nas tak ma, że czasem stoi w bezchmurną noc i zadziera głowę w górę i patrzy na gwiazdy. Ja też patrzę w niebo, widzę kosmos i nieskończoność. Kiedy zapadam w pętlę rozmyślań o braku granicy w kosmosie odczuwam, jak jestem mały, problemy wydają się takie micro. Tuż obok tego stoi cała historia związana z podbojem kosmosu, szczególnie wszystko co związane z jej radziecką częścią.

Przypomina mi się taka układanka w której widzę granatowe dresy (koniec lat 80-tych), należące do syna Cioci Nadi. Tak na nią mówiłem, która przekazała mojej Mamie przepis na najlepsze ciasto świata, moje ulubione. To nie była moja prawdziwa Ciocia, tylko żona radzieckiego wojskowego. Takie były czasy, a ja pamiętam jak siedziałem u nich w mieszkaniu w towarzystwie jej dwóch synów (tak mi się wydaje). Nie pamiętam czy mówili po polsku, mało co pamiętam, ale jednak jakiś czas spędziłem w tej rosyjskiej Rodzinie, sąsiedzi, ja nie mam w sobie żadnych urazów.

Potem Muzeum Techniki w Pałacu Kultury i Nauki, makieta Sputnika, to chyba część układanki, która jednak najmocniej gra w tej całej zabawie przywoływania myśli. Potem wracałem do tego Muzeum co jakiś czas, ale nigdy nie udało mi się zobaczyć go ponownie. Pamięta ktoś z Was kapsułę która była przy wejściu do Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie? Wyobrażacie sobie moją minę kiedy pewnego dnia ona wyparowała? Ten Sputnik to także symbol pierwszego podboju kosmosu i właśnie 4 października minęła kolejna rocznica (1957). Ten Sputnik to także Muzeum Kosmonautyki w Moskwie, które musiałem zobaczyć i zobaczyłem w 2011 roku. Notatki w zeszycie Gagarina, kapsuły kosmiczne czy replika statku kosmicznego Vostok i te granatowe dresy radzieckich kosmonautów. Coś magicznego co dotknęło kosmosu, chociaż my wszyscy jesteśmy jego częścią. Sputnik – Gagarin – Vostok. Ten klimat mnie szalenie inspiruje. Mozaiki na ścianach socrealistycznych budynków czy pomniki zdobywców kosmosu. Marzenie o spotkaniu z Hermaszewskim.

Do tego też trzeba dołożyć tą historię odkrytą przez włoskich braci, którzy przez swoją radiową antenę odkryli radziecką śmierć w kosmosie (Artykuł „Zagubieni w przestrzeni„), to uzmysławia mi o tym strachu przed nieskończonością. Ta historia mnie mrozi, przeraża, czuję na sobie ten klaustrofobiczny strach.

Kosmos więc jest piękny ale też i straszny, dlatego mimo moich marzeń o nim, wolę pozostać na ziemi i zadzierać głowę w górę i wyobrażać sobie, że odbieram sygnał ze Sputnika. Beep, beep, beep…i to ma mi przypominać o korzeniach inspiracji.