Kategoria: Gdańsk

Ostatni lot na Hel


Sobota.

Tradycyjnie zawsze jadąc na lotnisko Okęcie (Chopina) wybieram Ubera jako transport. Ta sobota była pod pewnymi względami wyjątkowa. Jednym z elementów tej układanki był ostatni lot Ryanaira z lotniska Chopina w Warszawie na lotnisko im. Lecha Wałęsy w Gdańsku. Pomyślałem sobie, że to dobry moment by zrobić kilka zdjęć. Z boku wyglądałem jak typowy Janusz turystyki, ale co tam! Blisko 3,5 roku wcześniej leciałem z Modlina do Gdańska. Był to mój wtedy najkrótszy lot w życiu i drugi dzień kiedy Ryanair uruchomił krajowe loty.

Kiedy samolot przyziemił zrobiło mi się smutno. Nie będę się rozpisywał o plusach i minusach latania, szczególnie po Polsce, ale poczułem że odległość na północ jak gdyby się wydłużyła, chociaż to pozorne uczucie.

Kto wie, może konkurencja (i nie będzie to LOT) coś wymyśli.

Na Helu strasznie wiało i było pięknie. Taka nasza (nie)mała ostoja.

Lubię wracać.

4:41 Gdańsk Główny

Pani w okienku na Dworcu Centralnym sprzedała mi bilet na pośpiecha mordownię relacji Kraków Płaszów – Kołobrzeg g.23:30. System nie chciał sprzedać mi miejca w kuszetce a w rozkładzie jazdy i w necie jak czarno na białym widnieje nam symbol łóżeczka. Na takim łóżeczku chciałem spędzić dzisiejszą noc w podróży. Po dwóch może trzech lampkach na prawdę dobrego prawdziwego francuskiego szampana i tej jakże politycznej pieczonej kaczuchy wsiadłem w taxi (które w drugim kierunku nie przyjechało…) i szybko na Dworzec Centralny. Pociąg się opóźnił a na początku składu były dwa piękne wagony sypialne. Chciałem przebić się z „1” do sypialnego ale drzwii były zaryglowane i nici. Noc spędziłem na siedząco budząc się na każdej stacji. Rano szybko do mojego ulubionego hotelu dla studenciaków z Panią Alkoholiczką na czele by o 5:22 położyć się do swojego prywatnego śpiworka. Ulica Długa w Gdańsku przed godzina 5-tą jest wymarzonym miejscem na spacer. Nie było tam ani jednego człowieka. Pewnie system sprzedał im kuszetki. Tu sobię jestem i ide na zajęcia. O dziwo pierwszy raz jadąc do Gda nie zabrałem aparatu…