Kategoria: Podlasie

Gołębi śpiew

Processed with VSCO with a5 preset Ostatnio nie mam czasu na bloga. Tak zwyczajnie.

Zaległe zdjęcia z wyjazdu na Białoruś, gdzieś krzyczą z elektrycznej szuflady, a ja zwyczajnie nie mam czasu tego wrzucić, napisać kilku prostych słów. A efekty mojej codziennej pracy nie mają szans tutaj wylądować, chociaż bardzo dużo fotografuję.

Ostatnio byłem blisko 40 godzin u mojego Taty w Terespolu. Półtorej doby w miejscu gdzie wszystko jest jakieś sentymentalne. Postęp czasu i wydarzeń. Takie jest to miasto, miejsce, dom. Chociaż pewne rzeczy się nie zmieniają, to jednak tu i teraz, powoduje że odnoszę jakieś wrażenie, że każdy czas jest wyjątkowy. Zawsze też patrzę ciut do przodu i taki stan tu i teraz, naprawa mnie radością.

Przedwczoraj uświadomiłem sobie także, że 1 sierpnia ruszyła machina związana z uroczystościami Powstania Warszawskiego, a to drugi rok kiedy nie muszę tego fotografować. Chociaż ten czas był zawsze nad aktywny i mogłem widzieć wiele ciekawych, mocnych rzeczy to jednak dziś, czuję spokój.

I znów myślami wracam do Terespola i gołębiego śpiewu. Nie znam się na nim i na nich, ale gołębie gruchają w różny sposób. Ten jeden powoduje, że wracam do jednego poranka. To był chyba czerwiec, miałem może z 13 lat, nocowałem u mojego Dziadka na warszawskich ochocie. Otwarte okno, ciepło, to chyba było jakieś religijne święto. I te gołębie i to słońce, poranne, najpiękniejsze. Jak dźwięki potrafią zapisać w naszej pamięci obrazy, takie które mamy tylko w głowie i są dla nas najcenniejsze.

Ostatnio kiedy zasypiam myślę o tych, których już przy mnie nie ma. Wspominam i pamiętam.

Święta Góra Grabarka

ROB_4075 ROB_4077 ROB_4081 ROB_4087 ROB_4107 ROB_4113 ROB_4120 ROB_4122
85 kilometrowa trasa wiedzie przez urokliwe podlaskie drogi. Tam drzewa, tam Bug, tam jakieś wiejskie domy i słupy graniczne. Na trasie trzy województwa: lubelskie, mazowieckie i podlaskie.Na końcu trasy Grabarka. Byłem już tam kiedyś. Wszędzie pełno krzyży. Przed wejściem na „górę” święte źródło. Wypijam łyk magicznej wody. W cerkwi cisza i ten zapach. Spokój, spokój, spokój…zatęskniło mi się za przekroczeniem wschodniej granicy.