Kategoria: Podlasie

Terespol na chwilę

Po pewnym kilometrze trasy radio zaczyna łapać fale zza Bugu. Dzięki temu wchodzę w ten jedyny w sobie klimacik. Słuchanie białoruskiego radia zazwyczaj trwa chwilę. Potem skręt w lewo i już tu jestem. W Terespolu. Miejscu które miało i ma ogromny wpływ na to gdzie jestem, kim jestem i co robię.

Stół w kuchni. Ten sam od zawsze jak większość rzeczy w tym mieszkaniu z widokiem na remizę lokalnej OSP. Czaj ma tu inny smak, chyba najlepszy. Wszystko wydaje się niezmienne i piękne. Warto pielęgnować miejsca i chociaż kalendarz wisi tutaj od 23 lat to nigdy nie zostanie wyrzucony. Co miesiąc zmienia się jego stronę, a widoki od dwóch dekad zachwycają.

Przyjechałem tutaj ze swoim łóżkiem, które tutaj spędzi resztę swojego życia. Na małej szafce telewizor z naziemną telewizją. Od kiedy pamiętam odbierał telewizją zza wschodniej granicy. Przyznam się bez bicia, że wielu rzeczy z niej nie rozumiem, ale lubię jak Tata wchodzi do pokoju, a ja leżę na łożku i mówi, że nie rozumie jak mogę to oglądać. Ja za pomocą telewizji odbywam podróż po Brześciu, Mińsku i Rosji, bo rosyjska telewizja też gości w domach na Białorusi.

Niedaleko dworca jest cmentarz. Zawsze jak tu jestem to tam wchodzę i szukam grobu Wojtka, który leży tam od sierpnia 2005 roku. Miał 22 lat. Był moim kolegą z dzieciństwa, który zaszczepił we mnie miłość do map. Pamiętam jak w małym pokoju rysował mapy Terespola. Do dziś to pamiętam i jestem mu za to wdzięczny.

Patrzę raz jeszcze na skrzyżowanie i wspominam drewniany słup. To tylko początek, resztę zostawiam dla siebie i w sobie.

Nad Bugiem /3/


Neounicka cerkiew w Kostomłotach św. Nikity Męczennika to jedno z tych miejsc do których lubię wracać. Ten mały sakralny obiekt, wypełniony zapachem i głosem modlitw. Pamiętam jak kilka ładnych lat temu udało mi się tam być na mszy.

Te zgliszcza to były dom Marty. Jeden z wielu obiektów, symboli mojego dzieciństwa. Kiedy zmienia się krajobraz, coś tracimy.

Nad Bugiem


Słucham za oknem deszczu. Deszcz to chyba taki gość, którego czasem nam brakuje, ale jak już przyjdzie to nie chce wyjść. Słucham za oknem deszczu.

Kilka chwil nad Bugiem, magicznym, sentymentalnym i za każdym razem tak nowym. Nic przecież nigdy nie jest takie same.

Nic dwa razy się nie zdarza
i nie zdarzy. Z tej przyczyny

Ostatnio lubię odkrywać właśnie takie chwile, niby gdzieś znane, a jednak nowe, wyjątkowe.

Neple. Krzyczew. Derło. Południowe Podlasie.