Kategoria: Polska

Miejsce ciszy


W niedzielę miałem okazję pospacerować nad Wisłą w mojej ulubionej jej części. Byłem tam wielokrotnie, ale wiem że trzeba sporo czasu by poznać jej cały brzeg na tym odcinku. Co ciekawe co roku brzeg się delikatnie zmienia, a w szczególności jeśli chodzi o poziom wody, który co roku odkrywa i zakrywa małe wysepki. Przepiękność.

Mam swoje dwa miejsca ciszy. To takie miejsce gdzie w każdej chwili możemy się urwać z naszej rzeczywistości i udać się właśnie tam. Drugim miejscem jest Terespol i Bug. Wczoraj jadąc samochodem po tych wąskich wiejskich uliczkach, że woda odgrywa ogromną rolę w ciszy. Dlaczego widok wody relaksuje i inspiruje?

Wczoraj postanowiłem też zrobić sobie zdjęcie z góry. Z wysokości dopiero widać jak wszystko jest piękne.

Terespol na chwilę

Po pewnym kilometrze trasy radio zaczyna łapać fale zza Bugu. Dzięki temu wchodzę w ten jedyny w sobie klimacik. Słuchanie białoruskiego radia zazwyczaj trwa chwilę. Potem skręt w lewo i już tu jestem. W Terespolu. Miejscu które miało i ma ogromny wpływ na to gdzie jestem, kim jestem i co robię.

Stół w kuchni. Ten sam od zawsze jak większość rzeczy w tym mieszkaniu z widokiem na remizę lokalnej OSP. Czaj ma tu inny smak, chyba najlepszy. Wszystko wydaje się niezmienne i piękne. Warto pielęgnować miejsca i chociaż kalendarz wisi tutaj od 23 lat to nigdy nie zostanie wyrzucony. Co miesiąc zmienia się jego stronę, a widoki od dwóch dekad zachwycają.

Przyjechałem tutaj ze swoim łóżkiem, które tutaj spędzi resztę swojego życia. Na małej szafce telewizor z naziemną telewizją. Od kiedy pamiętam odbierał telewizją zza wschodniej granicy. Przyznam się bez bicia, że wielu rzeczy z niej nie rozumiem, ale lubię jak Tata wchodzi do pokoju, a ja leżę na łożku i mówi, że nie rozumie jak mogę to oglądać. Ja za pomocą telewizji odbywam podróż po Brześciu, Mińsku i Rosji, bo rosyjska telewizja też gości w domach na Białorusi.

Niedaleko dworca jest cmentarz. Zawsze jak tu jestem to tam wchodzę i szukam grobu Wojtka, który leży tam od sierpnia 2005 roku. Miał 22 lat. Był moim kolegą z dzieciństwa, który zaszczepił we mnie miłość do map. Pamiętam jak w małym pokoju rysował mapy Terespola. Do dziś to pamiętam i jestem mu za to wdzięczny.

Patrzę raz jeszcze na skrzyżowanie i wspominam drewniany słup. To tylko początek, resztę zostawiam dla siebie i w sobie.