Kategoria: Włochy

Po prostu Wenecja









Kilka razy porządnie przejrzałem moje fotografie, które zrobiłem w Wenecji. Są takie powierzchowne, szybkie, nie poszukujące, nie zatrzymujące oka na dłużej. Bez spójności i mojej ciekawości. Chyba takie po prostu są i miały być. Chociaż miejsce jest bardzo turystyczne to jednak te wąskie uliczki, wypełnione słońce, zapraszają by zostać tam chociaż na jedną noc. Po prostu kiedyś. Znów byłem tu na chwilę, a są takie miejsce gdzie kilka godzin to jak kilka sekund.

Pamiętam jak zdjąłem na chwilę czapkę, a swoją twarz skierowałem ku słońcu. Chyba pierwszy raz w życiu poczułem tak wielką tęsknotę za latem i ciepłem. Widzę dziś w swoich oczach tylko lato.

Ciao Bologna!





















Bolonia.

Długo po głowie chodził mi przylot do Włoch. W zasadzie nawet…gdziekolwiek na zachód. Potem im bliżej tym więcej zaczęło mi się rysować. Nawet powiem więcej. Od dłuższej chwili także chodziła mi po mojej głowie Wenecja, którą udało mi się ponownie po blisko 15 latach, znów poczuć całym sobą.

Korzystając z promocji mojego ukochanego przewoźnika lotniczego, PKSryanair, kupiłem cztery bilety za łączną kwotę 160zł. Żal było nie kupić czegokolwiek, po drugie warto mieć przeciwwagę dla wschodnich klimatów. Bolonia zrobiła na mnie ciekawe wrażenie, ale nie oczekujcie jakiegoś długiego tekstu. Po prostu czasem aparat schowany w kieszeni, a oczy patrzyły przez setki arkad.

Obiecuję sobie, że jedną z moich nowych tradycji będzie łapanie słońca podczas polskiej zimy. W tym roku liczę, że będzie to jeszcze bardziej wyjątkowe.

Czekając na wejście do samolotu dowiedziałem się, że jedna z moich Par ślubnych właśnie się rozwodzi. Przyznam, że był to cholernie mocny cios. Poczułem się jak położna, która po latach dowiedziała się, że jej przyjęte na świat dziecko, zmarło.

Samolot leciał nad Alpami. Nie było chmur.

I tak spokojnie oddycha…

Wenecja. 2017

(…)
Cześć, gdzie uciekasz, skryj się pod mój parasol
Tak strasznie leje i mokro wszędzie
(…)
Wydaje mi się, że jesteś gdzieś daleko
Tak się tylko wydaje, bo właściwie ciebie nie ma
(…)
To wychowanie / T.Love

(…)
Siedzę w łóżku a obok śpi ona 

I tak spokojnie oddycha. 
(…)
List do M / Dżem

(…)
Zostaniesz tu – ile można tak żyć na palcach,
(…)
Andrzej Zaucha / Pocztówka z Paryża

(…)
Gdy po pokoju chodzisz, lubię wtedy śledzić cię

Uwielbiam mocną kawę, nikt nie robi jej jak ty
A kiedy szepczesz: „jestem”, to dla mnie najwspanialszy dźwięk
(…)
Varius Manx / Najmniejsze Państwo Świata

Mam takie wieczory, gdzie usilnie poszukuję siebie w różnych znanych mi utworach. Zazwyczaj widzę jednak siebie w przyszłości. Siebie w innym życiu lub kogoś kto żyje jak gdybym ja sam chciał być na jego miejscu. Niezmiernie lubię przenosić się w te historie utworów. Tworzyć jeden, tak bardzo mówiący, co we mnie siedzi, co czuję, czego zwyczajnie pragnę.

Ten rok zaczął się od tych utworów, których autorzy mieli najlepszy czas na ich tworzenie. To przecież  żadna tajemnica, że najlepiej tworzy się wtedy gdy człowiek jest szczęśliwy lub jest mu po ludzku źle. Źle czasem musi być, po prostu. Życie to istna amplituda. Inaczej byłoby nudno i bezproduktywnie. Człowiek tworzy tylko wtedy kiedy czuje, że musi, że chce.

Kończy się pierwszy miesiąc tego wyjątkowego roku. Roku najdłuższej podróży w moim życiu. Roku pokory w stosunku do życia. Miesiąc też skończył się 5000km podróżą po Europie i godzinami w samolotach. Tam na górze, chyba najlepiej mi się marzy, bo marzenia wypełniają mi miejsca w moim życiu w których jest kartka z napisem Rezerwacja. Odwracam się do tyłu i usilnie próbuję przypomnieć sobie, kto dokonał tej rezerwacji.

Nie można uciec od samego siebie przenosząc się z miejsca na miejsce / Ernest Hemingway