Kategoria: Wschód

Bukareszt












Bukareszt.

Samolot z Włoch wylądował chyba o czasie. Za oknem tony śniegu i zimna. Autobus z lotniska, zatłoczony, tłukł się przez całe przedmieścia, aż do centrum miasta. Chociaż wydaje się, że to miasto takiego centrum nie ma. Chłód przenikał mnie po całości. Myślałem tylko o tym by szybko znaleźć się w hotelu z widokiem na parlament. Okna jedna były po przeciwnej stronie.

Z okna autobusu wyjawiło się miasto, typowo wschodnie, pachnące jednak czymś delikatnie innym. To miasto chodziło mi po głowie od wielu wielu lat. Zresztą krótki pobyt w Rumunii to było też coś na co czekałem i co mnie ekscytowało. Zima i mróz dodał wiele od siebie. Czy dobrego? Jakoś tak mniej więcej kojarzyło mi się to miasto w jakiś moich dziwnych wyobrażeniach. Do tego fotografie Krzysia Millera czy to nagranie z egzekucji dyktatora i jego żony. Gdzieś między tymi obrazami jedyny rumuński film jaki oglądałem 4 miesiące, 3 tygodnie, 2 dni. To zresztą był jeden z najmocniejszych filmów jakie dane było mi oglądać. Do tej pory mam ciarki na sobie jak wspomnę sobie ten seans w Kinie Muranów, chociaż było to prawie 10 lat temu, a może dokładnie 10.

Bukareszt mnie wewnętrznie zawiódł i zmęczył. Może przyczyniła się do tego zimowa aura, która potrafi tyle zabrać. Chociaż świeciło słońce, miałem wrażenie, że Bukareszt to miasto tak nieskładne, że wylatując z niego w dalszą podróż, czułem pewną ulgę. Do tego mężczyzna na chodniku, który z uśmiechem na twarzy defekował z wystawionym tyłkiem. Te śmieszne czapki i piękne brutalne metro. Nie wiem czy tam wrócę, ale Rumunia czeka. Widziałem tylko ułamek.

I znów te obrazy. Ceaușescu ze swoją żoną i słowa Millera, bo to był idealny czas by przeczytać ten fragment książki o jego pobycie w Bukareszcie.

Byłem zbyt krótko by oceniać, byłem zbyt długo by poczuć radość.

Kachalka

UA_2015_RD-080 UA_2015_RD-099 UA_2015_RD-098 UA_2015_RD-097 UA_2015_RD-096 UA_2015_RD-095 UA_2015_RD-094 UA_2015_RD-093 UA_2015_RD-092 UA_2015_RD-091 UA_2015_RD-090 UA_2015_RD-088 UA_2015_RD-087 UA_2015_RD-086 UA_2015_RD-085 UA_2015_RD-084 UA_2015_RD-083 UA_2015_RD-082 UA_2015_RD-081
Słoneczny dzień w Kijowie. Tuż obok stacji Hydropark (mieszcząca się na wyspie), znajduje się niebywała rzecz. Największa na świecie siłownia pod gołym niebem. Niby dlaczego niebywała? Nie liczy się tu wielkość, a pomysł! Kachalka (Kачалка) to sowiecka odpowiedź na amerykańską Muscle Beach (Santa Monica, Kalifornia). Znajduje się na wyspie Tuhen. Można na nią dostać się małym mostem. Powstała w 1970 roku z pomysłu Polaka! Niesamowite jest to, że wszystkie przyrządy powstały własnoręcznie, wspierając się spawarką. Największe wrażenie robi pomysłowość, rozmach i te części z gąsienicy czołgu. Nie znajdziecie tu ludzi w drogich ubraniach, które dodają siły podczas treningów. Gdzieś obok małej i lekkiej sztangi, Babcia. Obok wózek ze śpiącym dzieckiem, a Ona tak jak inni pracowała nad swoim zdrowiem.

Trenować i ćwiczyć można za darmo. Latem muszą być tam tłumy. Szkoda, że tak mało miałem czasu by zaobserwować więcej.

Pozniaky

UA_2015_RD-057 UA_2015_RD-058 UA_2015_RD-059 UA_2015_RD-060 UA_2015_RD-061 UA_2015_RD-062 UA_2015_RD-063 UA_2015_RD-064 UA_2015_RD-065 UA_2015_RD-066 UA_2015_RD-067 UA_2015_RD-068 UA_2015_RD-069 UA_2015_RD-070 UA_2015_RD-071 UA_2015_RD-072 UA_2015_RD-073 UA_2015_RD-074
Wagonik metra zatrzymuje się na stacji Pozniaky (Позняки).  Zatrzymujemy się chwile na antresoli i patrzymy na peron. Chociaż pozornie stacja może wydawać się stara i mało atrakcyjna to ja chwilę rozkoszuję się jej wyglądem, prostotą i napisem z nazwą stacji. Tuż przy wyjściu ze stacji metra znajduje się „Puzata Hata” to sieciówka, coś jak bar mleczy gdzie za niecałe 10 złotych można wyjść sytym i zadowolonym, a w obecnym czasie także ogrzanym. Ta lokalizacja jest efektem dwóch rzeczy. Po pierwsze nazwa stacji padła w wyniku losowania, po drugie z lewej strony miasta, blokowiska idealnie pasowały na miejsce, które obowiązkowo trzeba było posmakować w Kijowie. Co? Oczywiście wielkie blokowiska, pełne „szarej płyty”. To miód na moje serce. Jesteśmy po prawej stronie miasta, za Dnieprem.

Blokowiska to temat, który doskonale pielęgnuje moją wyobraźnię. Dlaczego? Wystarczy, że spojrzycie na fotografię nad tym tekstem. Wielka ścian pełna małych okienek. Nawet nie chcę ich liczyć. Kiedy tak patrzę na ścianę, zamykając ją w wizjerze aparatu, zaczynam rozmyślać, wyobrażać sobie, że każde okno to inna historia. Zwykli ludzie, tacy jak wszędzie z tymi samymi problemami. Takimi jak moje, jak Wasze, jak sąsiadów z góry i za ściany. Zwykłe życie, czasem szare, nudne, czasem bolesne, problematyczne, a czasami pełne szczęścia i błogości. Ot zwykły blok. Ja jednak przenikam bezkarnie przez te wszystkie okna, lecę z prędkością światła między jedną, a drugą klatką i widzę zwykłość i realność, to co chyba w życiu lubię najbardziej. Realizm. Nikt jednak nie mówi, że połączenie dwóch rzeczy realistycznych, realnych, istniejących tu i teraz musi powodować racjonalne historie. To chyba największe piękno. Takie budowanie historii z klocków. Każdy klocek taki sam kształtem, kolorem różnym, ale dopiero z dystansu widać jak abstrakcyjne może być to połączenie, zawarte w jednej całości.

UA_2015_RD-075Takie codzienne życie niesie za sobą dotyk rzeczy, zapach rzeczy. Widzę i czuję to za każdym razem. Chciałoby się namacalnie wejść w każdą z tych małych historii, książek, opowiadań. I tak też się stało. Postanowiłem wejść na jedną z betonowych płyt, na górce usypanej z ziemi, pełnej błota. Przypomniało mi się czasy kiedy dorastałem na Ursynowie. Pod moim butem coś zaiskrzyło, gdzieś w oko się rzuciło dziwny blask. Po moim butem ukazała się karta pamięci. Brudna, zakurzona niczym stary negatyw. Taka archeologia fotograficzna. Kiedyś odkrywało się stare negatywy, dziś karty pamięci. Ta karta ma wymiary 11 na 15 milimetrów. Wrzuciłem ją do kieszeni i dopiero będąc w domu odtworzyłem jej zawartość.

Fotografie. Datowane od 1 kwietnia 2010 do sierpnia tego roku. W jednym z katalogów było 31 fotografii. To cała zawartość tej karty. Na większości zdjęć widać małe dzieci i podejrzewam, że są to wnukowie tej dwójki starszych ludzi. Odkrycie takich fotografii wydaje się jak przeniknięcie do czyjegoś życia, całkiem bez konsekwencji, zostawiając więcej pytań niż odpowiedzi.

Uwielbiam takie fotografie. Proste nie skażone żadnymi filtrami świadomości tworzenia.

UA_2015_RD-077
UA_2015_RD-079
UA_2015_RD-076
UA_2015_RD-078