Na Plac Czerwony! / Moskwa cz.1


Przyszła kolejna jesień. Moja 34 jesień, jednak od dłuższego czasu jesień kojarzy mi się z czasem wolnym i możliwością udania się w jakąś podróż, małą czy dużą. Od czterech lat razem z Dawidem wybieramy to co ja wybrałem już w pierwszej połowie poprzedniej dekady – wschód! W zeszłym roku zamiast jesiennego wschodu wybrałem zachód – USA, ale też w zeszłym roku była przepiękna Gruzja i znana mi Białoruś. Ten wschód jest dla mnie pewnego rodzaju ładowarką energii. W tym roku na jesień mieliśmy do wyboru kilka destynacji. Może Bułgaria, może Istambuł…, Albania, Kazachstan i Moskwa. Wybór padł na Moskwę. Wyjazd do tego miasta chodził mi po głowie od jakiegoś czasu chociaż byłem tam w kwietniu i maju 2011 roku. Niestety zbyt krótko by można było zobaczyć coś więcej, chociaż jestem zwolennikiem krótkich pobytów bo w krótkim czasie można zobaczyć wszystko to co najważniejsze. Tak mi się wydaje!

Tak wyglądały moje wypady do Państw za naszą wschodnią granicę, do tego dodam jeszcze Bałkany.

2003 – Krym, Ukraina
2004 – Mińsk, Białoruś
2004 – Lwów, Podole, Ukraina
2005 – Mińsk, Polesie, Białoruś
2006 – Mińsk, Białoruś
2007 – Kaliningrad, Rosja
2007 – Lwów, Ukraina
2008 – Mińsk, Białoruś
2008 – Krym, Kijów, Ukraina
2009 – Kijów, Czarnobyl, Ukraina
2010 – Mińsk, Białoruś
2011 – Moskwa, Irkuck, Władywostok, Rosja
2012 – Mińsk, Białoruś
2013 – Murmańsk, Sankt-Petersburg, Rosja
2013 – Mińsk, Białoruś
2014 – Tallinn, Estonia
2014 – Odessa, Ukraina / Kiszyniów, Mołdawia / Tyraspol, Naddniestrze
2015 – Lwów, Kijów, Ukraina
2016 – Gruzja
2016  – Mińsk, Białoruś
2017 – Belgrad, Serbia / Skopje, Macedonia
2017 – Wilno, Litwa
2017 – Moskwa, Rosja

Azja:
2011 – Pekin, Chiny
2011 – Tajlandia
2015 – Hong Kong, Szanghaj, Pekin, Chiny
2017 – Iran

Wybraliśmy przelot Aeroflotem z Warszawy do Moskwy w dwie strony. W cenie duży bagaż. Cena biletu wyniosła nas około 800zł z plusem. Niestety LOT na ten termin był o wiele droższy. Serwis na pokładzie rosyjskiej linii lotniczej też jest o wiele lepszy od naszej linii, ale LOT bardzo lubię :) a napis Polish Airlines LOT nadal powoduje przyśpieszone tętno, oczywiście na plus!

Znalezienie sensownego noclegu trochę nam zajęło. Mieliśmy wiele wytycznych. Ponieważ mieliśmy spędzić aż 9 dni z czego 8 nocy dlatego też jedyny sensowny wybór to mieszkanie. Niestety wiele ofert z airbnb nie zachęcało. Wybór padł na mieszkanie Olgi na 13 piętrze w bloku z widokiem na Moskwę w cenie 200zł za noc za dwie osoby. Nowe w pełni wyposażone mieszkanie z cholernie wygodną pryczą. W realu wypadło o wiele lepiej niż sądziłem. Do metra mieliśmy 4 minuty spaceru. Do Placu Czerwonego może z 15 minut jazdy i spaceru. Idealnie.

Moskwa przywitała nas o wiele niższą temperaturą niż w Warszawie. Było ciemno i mgliście. Tego też się spodziewałem. Wieczór spędziliśmy na zwiedzaniu okolicy i ogarnięciu kart SIM z internetem. O dziwo coś tam gawarim pa ruski i bez problemu się udało dogadać. Sprzedawca był miły, ale frapowała mnie jego typowa rosyjska fryzura. Nie rozumiem nadal fenomenu tych grzywek! Przycięte przy użyciu garnka. Najlepiej jak włos jeszcze nie do końca umyty. Czy Rosjankom podobają się takie włosy?

Na kolację pielmienie. Bo jak inaczej?

Nie pamiętam co mi się śniło, ale paradoksalnie (takie czasy) byłem zadowolony, że jestem w Moskwie. Śmieję się, że jedni na wakacje lecą do Szaremen-El-Szejken czy Hurgaden, a inni do zimnej Moskwy ;)

Ostatni lot na Hel


Sobota.

Tradycyjnie zawsze jadąc na lotnisko Okęcie (Chopina) wybieram Ubera jako transport. Ta sobota była pod pewnymi względami wyjątkowa. Jednym z elementów tej układanki był ostatni lot Ryanaira z lotniska Chopina w Warszawie na lotnisko im. Lecha Wałęsy w Gdańsku. Pomyślałem sobie, że to dobry moment by zrobić kilka zdjęć. Z boku wyglądałem jak typowy Janusz turystyki, ale co tam! Blisko 3,5 roku wcześniej leciałem z Modlina do Gdańska. Był to mój wtedy najkrótszy lot w życiu i drugi dzień kiedy Ryanair uruchomił krajowe loty.

Kiedy samolot przyziemił zrobiło mi się smutno. Nie będę się rozpisywał o plusach i minusach latania, szczególnie po Polsce, ale poczułem że odległość na północ jak gdyby się wydłużyła, chociaż to pozorne uczucie.

Kto wie, może konkurencja (i nie będzie to LOT) coś wymyśli.

Na Helu strasznie wiało i było pięknie. Taka nasza (nie)mała ostoja.

Lubię wracać.

Cisza w przedziale

Ostatnie dni to dla mnie maraton pracy. Nie sądziłem, że październik będzie dla mnie tak pracowity. Już oczami wyobraźni widziałem te wolne dni, spokojne poranki, przekładanie gramofonowych płyt czy delikatny powrót do picia kawy. Tak kawy. Do czytania książek i do jej napisania.

W trzy ostatnie dni przejechałem 1200 kilometrów. Byłem we Wrocławiu i Gdyni. Lubię swoją pracę, ale jeśli ktoś gdzieś kiedyś powie, że praca fotografa jest łatwa to rzucę na niego nieprzychylny wzrok. Budzik kiedyś też dostanie po głowie.

Lubię dźwięk spokojnej muzyki w drodze. Wpatrzony w okno lubię patrzeć jak mija droga. Jak mijają kolejne kilometry. Lubię puste przedziały, puste pokoje hotelowe.

Czy bywa coś przyjemniejszego w samotnej podróży pociągiem klasy pierwszej jak cisza i łyk zimnej coli o smaku waniliowym?

Muszę się wyspać, jestem strasznie zmęczony, ale uwierzcie mi, nie zamieniłbym bym mojej pracy na inną.