Tag: Baltic Sea

Bałtyk
















Miał być jeden dzień. Wyjazd rano, powrót wieczorem. Okazją miała być sesja poślubna jednej z moich Par Młodych. Potem rozrosło się to do weekendu, a finalnie wyszedł blisko tydzień. Ze względu na dziwnie kapryśną pogodę do zdjęć zakochany nie doszło. Mimo to wyjazd na Hel był jak zawsze udany.

Na Helu byłem pierwszy raz w 2005 roku. Potem chyba w 2010 roku, moim pierwszym samochodem na LPG. W pamięci pozostały mi dzikie wakacyjne tłumy, a to zawsze mnie odrzuca. Dopiero od 2016 roku to miejsce jawi mi się szalenie wyjątkowo. Ten czas wyjazdu był ostatnią chwilą na to by cieszyć się tymi małymi miejscami bez wypoczynkowej szarańczy. Chętnie tam jeszcze w tym roku wrócę, ale jeśli tylko będę mógł to klasycznie po wakacjach.

Zawsze warto wybrać się na północ od miasta Hel, na dziką plaże z widokiem na Bałtyk. Turyści klasyczni raczej unikają tego miejsca bo mają daleko do strefy gastronomicznej, a także do tych stoisk z pamiątkami. Można od tego uciec.

Potem ruszyliśmy na północ. Kuźnica, Władysławowo, Karwia, Jastrzębia Góra. I dalej w kierunku Gdyni. Puck i Rewa. Bałtyk i zatoka mają coś w sobie, co przyciąga. Nie musimy na siłę szukać piękna za naszą granicą bo u nas jest cudownie. Gdyby tylko mieć więcej czasu :)

Doba na morzu

Długo. Bardzo długo chodził mi ten rejs po głowie. Trójmiasto od 2009 roku nie było moim kierunkiem, chociaż wiele mam tam rzeczy do zrobienia, chociażby czaj z Piotrkiem, szczęśliwym Tatą, to wybierałem inne kierunki. W zeszłym roku nawet planowałem z Dawidem zakup biletów, ale coś nie wyszło. W tym roku korzystając z promocji Stena Line kupiliśmy bilety dla naszej załogi. Perspektywa 24 godzinnego rejsu, pobytu na wielkim promie i noc, spędzała mi sen z powiek (ładnie brzmi). Taka kajuta od razu przywołuje obrazy przedziału wagonu sypialnego, a co za tym idzie, podróży za wschodnią granicą. Do wyboru mieliśmy także pobyt w Szwecji, ale niestety ograniczenia czasowe są bezlitosne, a lipiec dla mnie takim właśnie miesiącem jest, więc wybraliśmy opcję więzienną bez opuszczania statku.  Dodatkowo perspektywa bezkresu morza to była idealna rzecz właśnie w ten czas. Człowiek nie jest maszyną, nie potrafi zawsze tak samo działać od świtu do zmierzchu.

Rejs z Gdyni do Karlskrona trwa 10 godzin. Prom to istne małe miasteczko, pełne małych kajut. Część z oknem, część bez. Nam właśnie się taka trafiła. Do dyspozycji mieliśmy cztery łóżka, radyjko, lampki i łazienkę. Świetny klimat. Prom dysponuje tarasem widokowym na górze, ogromną ilością przestrzeni do spacerowania, siedzenie, jedzenia i zabawy. To ostatnie najmniej nas interesowało, ale kolacja na górnym pokładzie w piknikowym stylu to świetna zabawa, szczególnie z takim widokiem jak zachodzące słońce nad szwedzką ziemią.

ROB_0133 ROB_0140 ROB_0143 ROB_0145 ROB_0159 ROB_0164 ROB_0168 ROB_0169 ROB_0172 ROB_0191 ROB_0195 ROB_0203 ROB_0209 ROB_0215 ROB_0229 ROB_0241 ROB_0243 ROB_0245 ROB_0257 ROB_0270 ROB_0287 ROB_0288 ROB_0291 ROB_0299 ROB_0307 ROB_0330 ROB_0347 ROB_0352 ROB_0357 ROB_0360 ROB_0374 ROB_0375 ROB_0393 ROB_0401 ROB_0416 ROB_0427 ROB_0434 ROB_0436