Tag: Batumi

Słoneczne Batumi


Było jeszcze ciemno. Metrem ruszyliśmy na główny dworzec w Tbilisi. Tam czekał na nas najnowocześniejszy pociąg w Gruzji, który zabrał nas do Batumi. Zawsze tam gdzie sieć kolejowa cieszy się dużą popularnością, a sama nie jest rozwinięta i jesteście na wschodzie, to zawsze warto wcześniej kupić bilet na interesujący Was pociąg. Jeśli tego nie zrobicie to zwyczajnie biletów może nie być.

Bilet Tbilisi – Batumi kosztował 35 zł, a sam pociąg jechał blisko 5 godzin. Czy to długo? Nie. Pociąg nocny jedzie dwa razy dłużej. Kilka minut po dwunastej byliśmy już na miejscu. Sama podróż pociągiem była wizualnie szalenie miła, bo po obu stronach było można zobaczyć wysokie góry. Tak jak w przypadku mojego latania tanimi liniami, tak tu w pociągu miałem podobne odczucie, że wiele osób pierwszy raz jechało tak nowym pociągiem. Szczególnie grupka młodych mężczyzn, którzy przeżywali podróż jak gdyby była to podróż na księżyc. Po blisko 3,5h jazdy, na pierwszym przystanku, połowa pociągu wyskoczyła na papierosa.

Stacja kolejowa w Batumi nie jest w centrum miasta. Można do niego dostać się autobusem i taryfą. Autobus to koszt około 50 groszy. Nie jest to może blisko, ale już z dworca widać całe miasto. Nie warto zatem iść na piechotę.

Batumi poza sezonem wydaje się fajnym miejscem na spędzenie tu kilku chwil. My zdecydowaliśmy się na dwa. Byłem już w Batumi w maju 2016 przy okazji mojej pierwszej wizyty w Gruzji. Było wtedy bardzo ciepło i było bardzo dużo ludzi.

Mieliśmy nocleg na 27 piętrze w wynajętym mieszkaniu w nowym budynku. Widok był świetny. Po jednej stronie morze, po drugiej góry. Wszystko przywalone nowo powstającymi budynkami. Przez te blisko trzy lata wiele tu się zmieniło. Miasto rośnie w górę. Bardzo szybko. Z klatki schodowej było widać Turcję i lądujące samoloty.

Samo miasto składa się w dwóch części. Starej i nowe. Ta stara jest niska, nowa wysoka. Mam wrażenie, że miasto to jedynie zbiór hoteli, mieszkań do wynajęcia i portu. Wszystko w otoczeniu długiego bulwaru, które „prawie” od granicy z Turcją rozpoczyna się bulwarem im. Lecha i Marii Kaczyńskich. Przyznam się szczerze, że tam nie nie dotarliśmy. Może uda mi się za trzecim razem.

Dla Gruzinów Kaczyński jest kimś szalenie ważnym za to co zrobił dla Gruzji. Oni nie wiedzą jaki był dla Polski. To ich zwyczajnie nie interesuje. Zrobił dużo dobrego dla nich i to jest najważniejsze. W Tbilisi też ma swoje miejsce.

Tego dnia do Batumi przypłyną amerykański niszczyciel USS Donald Cook. Kawał statku. Przyznam, że pierwszy raz z bliska miałem okazję oglądać taką maszynę. Wszystko po to by pograć Ruskim* na nosie. Widok amerykańskiej flagi na żywo, zawsze wzbudza we mnie tęsknotę za USA. To chyba jedyne Państwo gdzie mógłbym mieszkać poza ukochaną Polską.

Te dwa dni w Batumi były świetne i jeśli ktoś zastanawia się czy tu przyjechać to odpowiadam, że warto. Może plaże nie są przepiękne, ale… :)

*) Dzielę ludzi w Rosji na Rosjan i Ruskich. Tych drugich nie szanuję.

Batumi pełne deszczu

Babcia Halina 1929-2016
Halina Iwanczewska 1929 – 2016

Ten dzień zaczął się tym czego gdzieś w środku się bałem, ale czekałem. Byłem spokojny, a przed oczami przeleciało mi tysiące obrazów. W wieku 87 lat odeszła moja ukochana Babcia Halina, która od blisko miesiąca była w szpitalu. Niestety przez ten czas jak gdyby Babcia była za grubą, matową szybą, to skutki udaru. Ona zwyczajnie nie zasłużyła na to. Zerkałem wtedy na ostatnią fotografię jaką zrobiłem Babci. Siedziała na swoim fotelu. Spokojna, uśmiechnięta, po prostu Ona. Gdyby nie Babcia nie byłbym w tym miejscu w którym jestem. Nie pokochał bym Podlasia, mojego Wschodu. I chociaż wiem, że skończyło się coś ważnego, dużego, bliskiego to pewnych moich magicznych miejsc nigdy nie zostawię, a tych wszystkich chwil, ot tak nie zapomnę bo zapomnieć to uśmiercić także kawałek siebie.

Dziękuję Ci Babciu!

 

 

 

Kiedy siedzieliśmy w autobusie do Tbilisi rozszalała się wielka burza. Patrzyłem na mokrą szybę z bliska, miałem wrażenie, że to miasto, ten kawałek życia kończy się rzęsistymi łzami, ale za tym wszystkim, za tymi wszystkimi chmurami jest przecież słońce, tak samo jak wysoko na niebie, zawsze jest jasno.

Nam w sumie było już wszystko jedno. Czy to deszcz czy przenikliwy, ciężki skwar. Wcześniej drobne zakupy w tureckim sklepie i czekało nas blisko 7, a może 8 godzin drogi w przyzwoitych warunkach. Chcieliśmy podróż odbyć pociągiem, ale dworzec kolejowy mieści się za daleko od miasta, a godzina przybycia do Tbilisi była szalenie późna. W drodze pozwoliłem sobie obejrzeć amerykański film z rosyjskim dubbingiem (lepsze to niż gruzińska mowa, która jest totalnie niezrozumiała). Gdzieś w środku trasy był przystanek. Po wyjściu z autobusu otoczyły nas bezdomne psy. Zawsze tak mnie serce boli jak na nie patrzę. Tuż obok jakaś duża knajpa, gdzie w kilka chwil coś wrzuciliśmy na język. Z chwili na chwilę, dzień ustępował nocy, a to był jasny znak, że za chwilę znajdziemy się w Tbilisi.

Autobus zatrzymał się w zachodniej części miasta. Po wyjściu zostaliśmy brutalnie otoczeni przez lokalnych kierowców, którzy w większości proponowali nam kurs do…Armenii. Chętnie bym skorzystał, ale czas nie jest z gumy i w głowie miałem myśli o powrocie do Polski i tym co mnie tam czeka. Blisko 300 metrów uciekaliśmy przed nimi. Zawsze mnie zadziwia te chore uparcie. Skoro nas coś nie interesuje to po biegu za nami nas zainteresuje? Wątpię.

Nasz nocleg znajdował się teraz w starej części miasta i swoim wyglądem przypominał koniec lat 80-tych, a w nowym telewizorze można było oglądać tylko tureckie programy. Właściciel tego przybytku nie był za bardzo ogarnięty, ale jedyne na co miałem ochotę to schować się pod kołdrą.

Jutro czekało na nas.

Batumi

Gruzja_2016_Danieluk_214
Gruzja_2016_Danieluk_215
Gruzja_2016_Danieluk_216
Gruzja_2016_Danieluk_218
Gruzja_2016_Danieluk_219
Gruzja_2016_Danieluk_220
Gruzja_2016_Danieluk_221
Gruzja_2016_Danieluk_222
Gruzja_2016_Danieluk_223
Gruzja_2016_Danieluk_224
Gruzja_2016_Danieluk_225
Gruzja_2016_Danieluk_226
Gruzja_2016_Danieluk_227
Gruzja_2016_Danieluk_228
Gruzja_2016_Danieluk_229
Gruzja_2016_Danieluk_230
Gruzja_2016_Danieluk_231
Gruzja_2016_Danieluk_232
Gruzja_2016_Danieluk_233
Gruzja_2016_Danieluk_234
Gruzja_2016_Danieluk_235

Przez miasto przeszła wielka burza, wtedy też piliśmy lemoniadę i zajadaliśmy się dobrem gruzińskiej kuchni. To było wspaniałe uczucie.

Wieczorem kiedy odpoczywaliśmy po całodziennych spacerach i setkach myśli, siedzieliśmy na wygodnych kanapach i czekaliśmy na konkurs Eurowizji. Dane nam to było oglądać na jakimś kanale rosyjskojęzycznym, gdzie prowadzący co jakiś czas eksplodował swoimi emocjami, szczególnie komentując występ Ukrainy (kawałek szalenie mi się podobał).

Razem z Dawidem nie mogliśmy usiedzieć w spokoju. Nasze zainteresowanie padło na nasze wynajmowane mieszkanie. W „moim” pokoju przy mojej części łóżka była szafka w której był aparat cyfrowy, działający i zawierające fotografie. Nic ciekawego ot kilka fotografii z jakiejś dziwnej uroczystości. Bezimienne twarze, sytuacje. Obok niego jakieś kosmetyki i mała konsola do gier firmy Sony.

W pokoju „należącym” do Dawida od razu można było wywnioskować, że należy do jakiegoś chłopca. Wszędzie książki, komputer, dużo gier i rzeczy, które przed chwilą były w użyciu. Na podłodze leżał plecak z książkami jak gdyby ktoś miał je chwycić i pójść do szkoły.

Postanowiłem przeprowadzić małe śledztwo w poszukiwaniu czegoś co niby miało by mnie doprowadzić do rozwiązania mojej zagadki, do pokazania mi konkretnej odpowiedzi. Co do cholery tutaj się stało? Dlaczego ktoś wynajął w pełni wyposażone mieszkanie obcym ludziom na takim serwisie jak booking.com (jeśli by to było airbnb, nic by mnie nie dziwiło). Wśród różnych zeszytów widniały daty z 2014 roku.

Wkręciłem sobie, że owa Rodzina nie żyje, a ktoś ot tak postanowił wynająć ich mieszkanie. Pokój Dawida nie miał okiem, a na jednej ze ścian była ogromna fototapeta z widokiem na jakieś bliżej nieznane mi miasto nocą.

Zasnąłem z ogromnym żalem, że Michał Szpak tak nie wiele dostał. Zasnąłem i dopiero rano dowiedziałem się, że to była tylko połowa konkursu ;)