Tag: Bukareszt

Bukareszt z Tatą

Bukareszt. Kwietniowy. Wiosenny. Inny.

Z początkiem 2017 roku byłem w Bukareszcie po raz pierwszy. Był to przystanek na trasie z Włoch do Belgii. Było strasznie zimno. Bukareszt mnie wtedy rozczarował. Z biegiem czasu rozczarowanie przeszło w dziwną chęć zobaczenia więcej, ale w głowie nie miałem myśli, że chciałbym tu wrócić. Wszystko zmieniło się w tym roku kiedy postanowiłem, że wrócę do Bukaresztu…razem z moim Tatą, który w swoim życiu mało widział, mało latał.  Pomyślałem, że Bukareszt będzie dobrym celem na pewnego rodzaju, przełamanie się. Chyba się udało!

To był fajny wspólny czas. Pełen historii. Śmiechu i wielki kilometrów. Planujemy nowy wyjazd.

Bukareszt












Bukareszt.

Samolot z Włoch wylądował chyba o czasie. Za oknem tony śniegu i zimna. Autobus z lotniska, zatłoczony, tłukł się przez całe przedmieścia, aż do centrum miasta. Chociaż wydaje się, że to miasto takiego centrum nie ma. Chłód przenikał mnie po całości. Myślałem tylko o tym by szybko znaleźć się w hotelu z widokiem na parlament. Okna jedna były po przeciwnej stronie.

Z okna autobusu wyjawiło się miasto, typowo wschodnie, pachnące jednak czymś delikatnie innym. To miasto chodziło mi po głowie od wielu wielu lat. Zresztą krótki pobyt w Rumunii to było też coś na co czekałem i co mnie ekscytowało. Zima i mróz dodał wiele od siebie. Czy dobrego? Jakoś tak mniej więcej kojarzyło mi się to miasto w jakiś moich dziwnych wyobrażeniach. Do tego fotografie Krzysia Millera czy to nagranie z egzekucji dyktatora i jego żony. Gdzieś między tymi obrazami jedyny rumuński film jaki oglądałem 4 miesiące, 3 tygodnie, 2 dni. To zresztą był jeden z najmocniejszych filmów jakie dane było mi oglądać. Do tej pory mam ciarki na sobie jak wspomnę sobie ten seans w Kinie Muranów, chociaż było to prawie 10 lat temu, a może dokładnie 10.

Bukareszt mnie wewnętrznie zawiódł i zmęczył. Może przyczyniła się do tego zimowa aura, która potrafi tyle zabrać. Chociaż świeciło słońce, miałem wrażenie, że Bukareszt to miasto tak nieskładne, że wylatując z niego w dalszą podróż, czułem pewną ulgę. Do tego mężczyzna na chodniku, który z uśmiechem na twarzy defekował z wystawionym tyłkiem. Te śmieszne czapki i piękne brutalne metro. Nie wiem czy tam wrócę, ale Rumunia czeka. Widziałem tylko ułamek.

I znów te obrazy. Ceaușescu ze swoją żoną i słowa Millera, bo to był idealny czas by przeczytać ten fragment książki o jego pobycie w Bukareszcie.

Byłem zbyt krótko by oceniać, byłem zbyt długo by poczuć radość.