Tag: Canon

Przepiękne piaski Corralejo [Fuerteventura cz. 2]

Jadąc z Puerto Del Rosario na północ do Corralejo, obowiązkowo trzeba zmienić drogę FV-1 na FV-1a. Dzięki temu uda Wam się dojechać do jednego z najpiękniejszych miejsc na Fuercie. To Parque Natural de Corralejo czyli przepiękne plaże i wydmy. Można tu poczuć się jak na pustyni. Przymykałem oczy i widziałem Arizonę. Do tego woda, dużo wody. Fotografie w żaden sposób nie oddadzą uroku tego miejsca.

Park Przyrody Corralejo jest idealnym miejscem do podziwiania pustynnego piękna wyspy Fuerteventura. Ten przybrzeżny pas o szerokości 2,5 na 10,5 kilometrów, usytułowany jest w północno-wschodniej części wyspy, ma dwie części harmonicznie kontrastujące. Na północy, w pobliżu dużego ośrodka turystycznego Corralejo znajduje się największe pole wydmowe Wysp Kanaryjskich, olbrzymi teren o białym piasku, skąpany turkusowymi wodami Oceanu Atlantyckiego. Część południowa jest całkowicie odmienna: wulkaniczna w odcieniach ochry i czerwieni o nierównych i dramatycznych kształtach.

Skrócić zimę, czyli Fuerteventura część 1

Skrócić zimę, czyli Fuerteventura część 1


Od lat jestem przyzwyczajony, że w okresie jesienno-zimowo-wiosennym podróżuję. Zazwyczaj są to wyjazdy za naszą wschodnią granicę. W zeszłym roku tuż przed tym wyjazdem mieliśmy podróż do Albanii (przez Węgry, Słowację i Austrię).

Trzy lata temu pierwszy raz się „złamałem” i w środku grudnia poleciałem do ciepłego Izraela. Rok później do Aten. Potem znów w styczniu Portugalia i Ateny. To moim zdaniem świetny pomysł by skrócić sobie zimę. To jest nawet w pewien sposób uzależniające. Nie muszą to być wyjazdy długie ani drogie. Najważniejsze by złapać trochę słońca i nacieszyć się o wiele wyższą temperaturą jak w Polsce. To bardzo pozytywnie wpływa na ciało i duszę.

W zeszłym roku pomysł padł na Wyspy Kanaryjskie. Długo nie trzeba mnie namawiać na jakiś wyjazd, ale zacząłem się zastanawiać czy ciepło, woda i spokój to właśnie jest to czego chcę. Tak to było właśnie to czego chciałem, chociaż jeszcze o tym nie wiedziałem. Naczytałem się, że na Fuercie jest pełno emerytów i turystów z Niemiec czy Wielkiej Brytanii. O wietrze co urywa głowę no i oczywiście, że warto się tam wybrać.

Lot z Warszawy na Fuerteventurę trwał około 5 godzin. Wylot z Modlina. Przelot Ryanair. Spakowaliśmy się jedynie w bagaż podręczny. Plecak do 10 kg. Kiedy wsiadaliśmy do samolotu było -12°C. Na miejscu słońce i blisko +20°C. W słońcu dodałbym jeszcze z +10.

Na miejscu wynajęliśmy samochód. Miał być mały i skromny. Taki też był.  Co więcej dostaliśmy samochód lepszy niż chcieliśmy. Skorzystaliśmy z firmy Cicar, której wypożyczalnia mieści się tuż przy wyjściu z lotniska. Przyznam się, że drugi raz w życiu wypożyczałem samochód. Na Fuercie warto mieć samochód ciut wyższy z ciut mocniejszym silnikiem.

Długo zastanawialiśmy się nad tym gdzie mieć bazę wypadową na Fuercie. Czy połowę wyjazdu spędzić na północy, a drugą na południu? Kompromis okazał się strzałem w 10. Cały pobyt spędziliśmy w stolicy wyspy Puerto del Rosario. To największe miasto na wyspie więc też możliwości jest najwięcej. Ponieważ nasz pobyt był dłuższy jak 2 dni to w grę wchodziło tylko wynajęcie mieszkania z kuchnią. W PdR jest jedyny Lidl na wyspie. To też mnie zaskoczyło bo spodziewałem się wysokich cen. Okazało się, że ceny w Lidlu są jakieś 5-10% większe jak w Polsce. Korzystając z karty Revolut, mogłem kontrolować wszystkie wydatki. Okazało się, że żywiąc się w domu, wydawaliśmy dziennie 30-40zł. To jest ogromny plus bo miejsce gdzie można wypocząć i mało wydać, to dla mnie miejsce o dużej wartości. Do tego dodam najważniejsze. Fuerteventura to przepiękna wyspa!

Jeśli ciekawi Was ile kosztował nas wyjazd to wygląda to mniej więcej tak:
✈️ Warszawa Modlin – Fuerteventura – Warszawa Modlin
🚘 Samochód (+ 1,5 baku paliwa)
🏠 Mieszkanie (7 nocy)
📝 Ubezpiecznie
🍜 Życie (jedzenie, zakupy etc.)
1500 zł od osoby

Wyspa sama w sobie jest mała. Wszędzie jest blisko. To jej ogromny plus. Jeśli ktoś nie może żyć bez szybkiej jazdy to tu nie poszaleje, a niektóre kręte odcinki powodują szybsze bicie serca. Po jednej stronie ogromne fale, po drugiej spokojne morze. Podczas naszego grudniowego pobytu ani razu nie padało, codziennie było słonecznie i ciepło. Planujemy tam wrócić w większym składzie.

Teraz jednak gdy za warszawskim oknem sączy się lutowy deszcz, będę Was napastował fotografiami.

Via Baltica / Lipawa

Lipawa 

Chociaż trasa nie była długa to jednak miałem wrażenie, że podróż trwała bardzo długo. Między jednym, a drugim punktem zatrzymaliśmy się w małej wiosce Ragaciems. Miałbym do siebie ogromny żal, gdybyśmy nie mogli zobaczyć Zatoki Ryskiej. Sympatyczna plaża, słońce i spokój.

Tuż przed wyjazdem przeszukiwałem zasoby Internetu w poszukiwaniu ciekawych miejsc na Łotwie. Znalazłem! To Skrunda-1, coś jak opuszczona Prypeć, coś jak Kłomino w Polsce. Od razu zacząłem szukać jeszcze więcej informacji, planować, ale gdzieś znalazłem świeżą informację, że obiekt jest już zamknięty dla zwykłych ludzi. Strasznie przykro mi się zrobiło. Już widziałem siebie, pomykającego między opuszczonymi budynkami z szarej płyty. W zamian za zwiedzanie ciekawych miejsc, na trasie przywitał nas deszcz. Był tak duży, że trzeba było zjechać na pobocze i odczekać, aż będzie widać cokolwiek. W radiu sączyła się łotewska muzyka. Język z obcej planety.

Dlaczego Lipawa? Po pierwsze chciałem zobaczyć Bałtyk i jego linię brzegową należącą do Łotwy. Po drugie Karosta czyli szereg bunkrów, które wręcz wpadają do morza, ale o tym w następnym wpisie.

Lipawa to stosunkowo nudne miasteczko. Idealne na chwilę lub właśnie przystanek w drodze.

Na plaży znajduje się napis nazwy miasta, który przyciąga wszystkich turystów. Na jednej z głównym ulic miasta, prowadzących do portu na jednej ze ścian widnienie napis Legia Warszawa.

Z pobytu w tym miasteczku zapamiętałem parking, plażę i ogrom słońca.