Strona główna » Konrad

Tag: Konrad

SzCz

Szczecin Szczecin Szczecin Szczecin Szczecin
Szczecin będzie mi się kojarzył z rozmową o fotografii, setkami kebabów, zapachem morza oddalonego o 100km i takim końcem świata. Chętnie bym tam wrócił bo chociaż zwiedzanie sprintem bywa fascynujące to jednak ta część Polski jest mi szalenie obca, prawie obca.

Polecam zatem dwa blogi. Pierwszy to (foto)blog Konrada którego udało mi się w końcu poznać (jak ja mu zazdrościłem tego życia w Nowym Jorku!) www.konradjakubowski.com/blog
Drugi to blog jego ukochanej, która lubi zdrowy tryb życia, bieganie i…fotografowanie :) kamilalewdanska.com/blog

Mateusz i Konrad

Mateusz i KonradOstatni raz jak pamiętam w tym składzie widzieliśmy się na stacji kolejowej nad Bajkałem w Rosji. Przez te dwa lata zmieniło się tak dużo, że w zasadzie nie ma sensu na zmartwienia, głupie niepotrzebne myśli. Życie idzie swoją drogą i jeśli nasze myśli są optymistyczne to jest zawsze jakaś jasna strona. I dobrze to widzę patrząc na te dwa Instaxowe skany. Obok bilet na lodołamacz “Leinn” w Murmańsku i bilet na pociąg Mińsk – Sankt Petersburg. I jak to bywa przy tym drugim bilecie, ktoś wysiada, ktoś wsiada i jedzie dalej. Jest dobrze.

Mateusza znam 10 lat.
Konrada znam 15 lat.

ŁW

4572 4573 4574 4575Trochę Łodzi, trochę Warszawy. Zdecydowanie 412 kilometr mojego życia.

Stan przejścia między jednym, a drugim. Podjęta walka z samym sobą. Codziennie. Wy też tak macie. Szkoda marnować czas na rzeczy które nie mają na nas żadnego wpływu. Inaczej zwane głupotami. Zabić czas jest łatwo, ale wskrzesić się go już nie da. Nic da się go cofnąć. Przyśpieszyć czasem też nie. A my nie jesteśmy w stanie robić wszystkiego tego czego chcemy, życie to ciągły wybór. Trochę miedzy tym co możemy zrobić, tym czego nie możemy, a tym co nam się zwyczajnie chce lub nie. Tego lenia trzeba wystawić za drzwi, jak zimę. Ja wystawiłem nocą z czwartku na piątek. Mam wrażenie, że wyszło mi to na dobre. To początek.

Na przejściu na pasach, na granicy Woli i Żoliborza spotkałem dziś mojego mistrza. Jacek Hugo-Bader podał mi rękę i ucieszył się z moich słów o inspiracjach i podróżach (jutro minie dokładnie 2 lata od rozpoczęcia mojej podróży-marzenia do Rosji). Chciałbym kiedyś napić się czaju przy jednym stoliku właśnie z nim i Barbarą Włodarczyk. Chciałbym by oboje dyskutowali o mojej książce. Jak marzyć to marzyć.

W głowie kolejna duża podróż. Obok niej trzy tysiące innych małych. Chciałbym z takiej podróży przywieźć coś więcej jak wspomnienia, notatki i fotografie.

Moje życie to ciągłe marzenia.