Tag: Noc Polarna

Etap zakończony

Światła Północy | Robert DanielukMinął tydzień od ostatniego wpisu, ostatnio dużo się dzieje i nie mam czasu by pisać, zresztą patrząc na poprzedni post, nadal ciężko mi uwierzyć w to co się stało. Nawiązanie jest z mojego punktu widzenia, dosyć symboliczne, ale ważne. O tym dalej.

W czwartek ukończyłem studia, łódzką filmówkę, a raczej łódzką szkołę filmową. Pamiętam jak po maturze (2003) zdawałem do Łodzi i się nie udało, słusznie nawet. Patrząc co wtedy produkowałem spod swojego oka, oraz to jakie miałem podejście do tego to cieszę się, że dopiero teraz zakończyłem szkołę. Szczerze wam powiem, że zawsze chciałem tam studiować i co więcej udało się, od kilku chwil jestem magistrem sztuki. Ukończenie szkoły traktuję jako pewien symbol, znak, cel ukończony. Za każdym razem kiedy tam zdawałem to przy tej drodze był mój pies, który nie doczekał szczęśliwego finału. Tamten dzień dedykuję Tuli i jest mi z tym lepiej.

Na zdjęciu jest mój dyplom, podświetlany, a całą konstrukcję opracowałem sam, ale bez udziału Kasi bym nie zdążył tego zmontować, za co jej dziękuję. Generalnie może wydawać się, że ukończenie szkoły jest proste, ale tutaj chciałem podziękować wszystkim tym którzy we mnie wierzą, bez was tworzenie nie miało by takiego znaczenia. Dziękuję!

Pomyślałem sobie, że teraz jest dobry czas, idealny, jedyny by docisnąć gaz do dechy i uwierzyć w siebie.

Światła Północy | Robert Danieluk

Lasting Moments

Noc PolarnaGorąca woda leje się z dyszy prysznicowej rakiety. Spada jak letni, ciepły deszcz, pełen wielkich kropli, pod którymi znikam, oblewa mnie swoją wysoką temperaturą, brakiem słów. Dłonie przykładam do zimnej ściany, woda leci dalej, odwracam się, nastawiam plecy, zamykam oczy. Panuje kojąca cisza, wypełniona tylko dźwiękiem rozbijających się kropel, setek kropli o moje ciało, o dno, plastikowe i ciepłe. Woda pozornie milczy, ale w głowie myśli grają, układają piękną melodię, której nie da się zamienić na ciąg słów i zdań.

Ostatnie krople uderzają o moje stopy. Chwilę potem chłód/powrót. Jest miło.

Zapach kawy, zapomniany zegarek, książka, muzyka, jej mała fotografia.

Daniel Bloom – Lasting Moments

Na fotografii, która najbardziej przypasowała mi do utworu, który zresztą mnie zainspirował by coś napisać, to brzeg Morza Barentsa, która wdziera się w ląd. Obwód Murmańsk. Rosja. Zima 2013.

 

Miszka

Miszka / Rosja / Noc PolarnaMiszka zatrzymał samochód na drodze, której końcem jest przejście graniczne między Rosją, a Norwegią. To tak blisko. Jego Łada jest bardzo przytulna, gdzieniegdzie widać jakieś znamiona optycznego tuningu. Auto jest stare, a zapach paliwa miło łączy się z ciepłym powietrzem ze starego radzieckiego wentylatora. Szyby są przyciemnione. Nie ma jak fotografować tego co się widzi, chociaż i tak mało widać. Ludzkie oczy to jednak porządna maszyna. Stoimy na poboczu zaśnieżonej drogi. Temperatura schodzi już poniżej -20 stopni. Mija nas pomarańczowy Kamaz który zapewne jedzie do małego miasteczka (chociaż to zła nazwa) przy zakładzie metalurgicznym Zapolarnyj-Nikel.

Żar leje się z nieba, a ja wspominam małe chwile kiedy rosyjska zima odbierała sprawność palców mimo podwójnych rękawiczek. Kiedy to mróz rozjaśniał myśli i powodował pewne odcięcie od spraw i problemów, których człowiek ma tak dużo. Chętnie bym doznał jeszcze większego mrozu.

Godzinę, może więcej stałem na jakiejś górce. Pod nogami zamarznięty strumyk. Z daleka widać rozświetlone kominy w Niklu. Dziś kiedy stałem na czerwonym świetle, różnica temperatur wyniosła prawie 70 stopni. Lubię zimno.