Strona główna » Polesie

Tag: Polesie

Bociany

4720 4721 4722W dłoni mam siatkę, szukam śmietnika. Wychodzę poza teren cmentarza. Za plecami, kilometr może mniej Bug, za rzeką Białoruś. Wyrzucam wypalone i zniszczone znicze. Zanosi się na deszcz. Z daleka po mojej lewej stronie widzę pomnik, taki tradycyjny, z czerwoną gwiazdą. Gdzieś na samym rogu cmentarza, odgrodzony, a jego jedna strona zarośnięta. Pod pomnikiem leży winiec i znicze. Niby świeże, ale coś jest nie tak. Treść w dwóch językach. Rosyjski i Polski. Data lipiec 44 rok. Tu spoczywa 154 żołnierzy. Wierzę, że po każdej stronie są takie same chłopaki, młodzi, na których gdzieś ktoś czekał. Jakaś dziewczyna, Matka, brat. Resztą nie zaprzątam sobie głowy.

Nad drogą tuż przy samej granicy leci bocian. Majestatycznie, długie skrzydła, przelatuje z jednego pola na drugie. Nim wylądował, ja byłem już daleko za nim. Chmury, które gdzieś daleko zbijają się i rozbijają w bajkowe kształty, rodzą w mojej wyobraźni górskie pejzaże. Na tej samej drodze też setki żab. Jak tylko mogę staram się je omijać.

Widzę kolory. Pełne letniej burzy i słońca. Siedzę pod drewnianym dachem, samochód stoi pod wielkim drzewem, które składa się z czterech. Po środku nich mała kapliczka. Chwilę później pod tym samym drzewem dwóch mężczyzn w mundurach Straży Granicznej, rozmawia chowając się przed deszczem. Patrzę przed siebie. Daleko deszcz zakrywa na horyzoncie linię drzew. Nie widać rzeki, ale o granicy mówią słupy graniczne. Bywam tu rzadko.

Stoję w parku. Nie ważna pora dnia. To małe miasteczko jest senne. Nigdzie nie widać nikogo. Tylko rano dzwony w kościele prosiły o jakiś odzew. Czy ktoś tu jeszcze żyje, myśli i kocha. Wiem, że dzwoniły, ale ich nie słyszałem. Moje uszy zatkane jakimś sztucznym tworzywem, odcięły mnie od świata. Odebrać jeden zmysł, utracić jakaś równowagę. Trwa to chwilę, wtedy inne zmysły jak by wyostrzone, ale już nie potrzebne. Słyszę szum krwi i serca bicia. Tak bardzo przeraża mnie ten dźwięk.

Nad miasteczkiem zaszło już słońce, ale nim jeszcze odeszło ja stałem na skrzyżowaniu dwóch dróg. Wszak ta chwila trwała, krótko przez moją głowę przewaliło się tak wiele wspomnień i myśli. Spadające gwiazdy widziane przez moje oczy jak miałem 12 lat, dźwięk który odbijał się od fasady budynku przypomniał mi ten wieczór kiedy czekałem na swoich rodziców. Do tej pory nie pamiętam czy tego wieczora się ich doczekałem. Jedno małe miejsce, setki myśli. Obok mnie nikogo. Żadnego szmeru rozmów, samochodów na białoruskich numerach. Cisza. Cholerna cisza.

I ten wzrok wszystkich napotkanych. Jak bym był kosmitą. A ja, jestem niecierpliwy. Tak.

Droga na południe Białorusi

Białoruś 2005 / Robert Danieluk

300 wpis. Wyprawa na Białoruś była tyle zaplanowana co zjawić się odpowiedniago dnia po wizę, i na stacji w Mińsku. Przedostać się bezpiecznie prze granice (ten wspaniały pociąg relacji Terespol-Brześć za 1 euro). Tam szybko pobiec na pociąg jadący gdzieś na Ural i być tam.

Białoruś 2005 / Robert Danieluk

Następnego dnia rano z Mińska przedostać się na daleką wieś. Kawał drogi, do tego mróz i dużo śniegu. A drogi na Białorusi są odsnieżane tak jak kto chce. Mróz nieźle trzaskał.

Białoruś 2005 / Robert Danieluk

Na tyle tego busa stojącego przed przejazdem kolejowym napisałem pare brzydkich słów, w kierunku władzy. Ale pewnie ten kierowca nie skuma o co chodzi.

Białoruś 2005 / Robert Danieluk

Dalej już tylko zwiedzać małe miastecka i ogrom zapuszczonych wsi. Jak widać, a ja średnio to rozumiem by tak inwestować w swoje zęby. Pani na Poczcie była bardzo wesoła. W sumie to pierwszy raz na ich Pocztę zawitał obcokrajowiec (ja pionier!). A te kobiety co tam przesiadują na plotkach bedą miały o czym gadać: O, Ty z Polszy?!

Białoruś 2005 / Robert Danieluk

Przed każdym ważniejszym budynkiem stoi on. Wielki, czasem patrzący (tylko gdzie?), wskazujący ręką, Lenin. Lubie kolekcjonować na zdjęciach Leniny. Tam ich dużo. I nie mówcie przy nich, że są fajne, strasze…to źle sie skończy. Wierzcie mi.

Białoruś 2005 / Robert Danieluk

Na wsi był spokój. Ten autobus to iście wyjęty z Ukrainy. Ciekawe po co on tam stał? Ale można poczuć sie chwilke jak mały chłopczyk i wbić sie do środka. Poudawać, że jest sie kierowcą…

Białoruś 2005 / Robert Danieluk

W domach mimo, że na dworzu prawie -20 st.C było bardzo ciepło. Zapomniałem jak ta Babcia ma na imie, ale lubi odwiedzać swoich sąsiadów i tam przesiadywać na piecu. A jak ubranie szybko schnie!

Białoruś 2005 / Robert Danieluk

A ten Pan opróżniał się koło drogi. Niestety nadal jest modne wucetowanie gdzie popadnie. Ale im chyba to w ogólnie nie przeszkadza. Mróz, jest potrzeba. Spróbujcie na trzeźwo ;)

Białoruś 2005 / Robert Danieluk

Jednak tam daleko na wsiach odbiera tylko państwowa radiowa “jedynka” jak i telewizja. Możemy posłuchać jak Pan “Ł” opowiada tyle ciekawych spraw. A najgorsze, że Ci ludzie go słuchaja. Telewizja kłamie.

Białoruś 2005 / Robert Danieluk

Niebo z samego rana, zimowa mgła. To cały urok Polesia.

Białoruś 2005 / Robert Danieluk

Dodam jeszcze, że życie płynie tam wolno i spokojnie. Ja chyba bym tak nie mógł.

Białoruś 2005 / Robert Danieluk

Głowa ciężka. Samogon ciężka sprawa. Chwile musiałem podumać dlaczego te sople złamały prawa fizyki.

Białoruś 2005 / Robert Danieluk

To miasto zrobiło na mnie największe wrażenie. Największa mieścina na Białorusi która była najbliżej zamkniętej Zony Czarnobylskiej. Takiego przejawu radzieckości nigdy nie widziałem. Lenin stoi, mega wielki sierp&młot. Plakaty siejące radziecką propagendę (“Za Białoruś!”). Dom jakiegoś młodego aktywisty, gdzie na szczęscie mieli normalny kibel. Dom handlowy siejący pustką i poczucie, że wszędzie jest radyacja (podoba mi sie to słowo).

Białoruś 2005 / Robert Danieluk

Przed wyjazdem zaplanowałem sobie, że bede chciał pojechac jak najbliżej Czarbobyla od strony Białoruskiej (legalnie, bez kosztów). Niestety nie wiedziałem co tam będzie. No ale pan Milicjant wyskoczył ze swojej budy i oznajmił, że to koniec drogi. Dalej nie można sie dostać bez kwitów. Powiedział, że jest tam jeszcze jedna wieś w której żyją ludzie. Ja bym sie bał.

Białoruś 2005 / Robert Danieluk

Szkoda, że zdjęciem nie można pokazać dzwięku. Tam za stacją było kino “Wostok”. Kierownik zapodawał z głośnika radziecką muzyke estradową. Niby nic gdyby nie niosła się ona na pół wsi. Obrzydliwe.

Białoruś 2005 / Robert Danieluk

Kolejny nocleg udzielił ksiądz prawosławny Igor, inżynier. Za czasów radzieckich nie mógł nim zostać. Teraz pracuje w dwóch cerkwiach, w Mińśku i Gorodzieju.

Białoruś 2005 / Robert Danieluk

Nieświż. Chyba tak to sie tłumaczy. Koło budynku ratusza wiszą przodownicy pracy. Dojarka, traktorzysta czy drwal. Nad nimi, sierp&młot z napisem: Chwała Pracy.

Białoruś 2005 / Robert Danieluk

Fabryka cukru. W całej wsi ostro śmierdziało. To smród gnijących buraków.

Białoruś 2005 / Robert Danieluk

Białoruś 2005 / Robert Danieluk

Białoruś 2005 / Robert Danieluk

Śnieg, Leniny, ruble, alkohol, 5dni, 2500km mróz, Robert&Sierjoża.
Białoruś polecam.