Tag: Południowe Podlasie

Nad brzegiem Bugu




Ostatni tydzień spędziłem w Terespolu. Miejscu dla mnie szczególnym. Tym gdzie piec pięknie śpiewa, ulice wieczorami są puste, a w telewizorze można oglądac białoruską telewizję. I tu nie zmienia się, prawie nic.

Stojąc nad brzegiem Bugu zawsze myślę o tym jak wielki miał on na mnie wpływ i nadal ma. Cisza.

Może kiedyś założę wygodne buty i przejdę z domu w Terespolu do miejsca gdzie leży mój dziadek Edward, którego nigdy nie poznałem. Idąc wzdłuż Bugu, dotykając kolejne słupy graniczne.

Rozpocząłem też pracę nad moją książką.

Terespol’92

Wydaje się, że te miejsca nic wam nie mówią.

Zniszczona ławka, betonowy stół, bałagan. Nikt o to nie dba, niepotrzebne, dziadostwo.
Zabite dechami drzwi opuszczonego domu przy ulicy, takiej jak inne wszystkie.
Róg dwóch ulic, płotek, zaniedbana flora, zniszczona siatka.
Chodnik, miejsce na sprzedaż, trawa zapuszczona do granic zdrowego rozsądku.
Okno, wyryte napisy na ścianie, bałagan.

Miejsca zupełnie podobne do niczego, do wszystkiego. Takich miejsc jest miliony w Polsce. To zupełnie zrozumiałe. Jest tylko jedna znacząca różnica, która tak wiele znaczy w odbieraniu przez nas miejsc czy obrazów. Wspomnienia.

Podczas tych kilku dni w Terespolu, w małym klimatycznym miasteczku przy samej granicy z Białorusią, postanowiłem wybrać się w sentymentalną wycieczkę do 1992 roku. To równo dwadzieścia lat. Podczas tego spaceru starałem się spojrzeć na miejsca (małe i duże) w sposób dosyć banalny. Co się zmieniło?

Nie zamierzam opisywać każdego miejsca zapisanego na fotografiach bo dla was jest to mało ciekawe, ale widzę po sobie jak ważna jest pielęgnacja wspomnień. Głupi krawężnik, płotek, domek i napis. Nie potrafię przełożyć tego na żadną znaną mi fizyczną wartość.

Jednakże trochę zawsze żal jak stary miejski park zmienia się w miejsce dobre do odpoczynku z latanią która świeci. Tamten park bez ławek, z uszkodzoną latarnią, publicznym szaletem i pijaczkami, odszedł. Pozostał tylko w głowie. Fotografii brak.