Tag: vzcopoland

Nad

Robert Danieluk | Kostomłoty
Człowiek budzi się w łóżku, a za oknem słońce. Można napisać, czego chcieć więcej? Oczywiście, że chcieć. Rozchodzący się promień słońca, przesuwa się ku oknu. Słońce gdzieś znika i rozświetla pejzaż.

Tak było.

Obecnie pracuję nad nowym projektem wideo / Zwykłe Rzeczy. Nie jest to łatwe, ale liczę, że w jakimś stopniu przyjmie się i będzie on nową odnogą mojej małej twórczości. Dlaczego? Za chwilę mija 11 lat blogowania i wiem, że dziś nie jest to samo co kiedyś. Fotoblogi dogorywają w takiej postaci w jakiej kilka lat temu jeszcze brylowały w sieci. Dziś Instagram czy Facebook (pewnie kilka innych rzeczy także) przeniosły cały strumień na siebie, można nawet powiedzieć, że w pewnym sensie podzieliły jeden na kilka strumieni. Jednym z miejsc (w sumie dzięki łatwości w tworzeniu video) jest YouTube, gdzie ja planuję mieć swoje miejsce. Rozwój obrazu musi mieć swój progres. O tym projekcie jeszcze napiszę więcej, ale lepiej nie mówić, a robić, więc kończę i wracam do tworzenia. Trzymajcie kciuki bo pracy i nauki bardzo dużo!

Tydzień

10848076_1015317598485173_2001165070_n 10844277_1580431185527230_1732918556_n 10844098_885259078172218_1063929835_n 10844093_895908780428085_526618222_n 10843672_578843585579263_1949175407_n 10838780_311467925723808_577064962_n 10832027_1570831689818041_1854464771_n 10570228_382214921941998_666447521_n

Tydzień z życia.

Pewnej niedzieli mój akumulator w samochodzie odmówił współpracy. Zero siły rozruchowej jak powiedział miły starszy Pan z okolicznego sklepu zajmującego się prądem w aucie. Nagle człowiek zdaje sobie sprawę, że bez auta jak bez ręki. Nie trzeba nim jeździć, trzeba mieć jednak poczucie, że w każdej chwili człowiek wsiada, jedzie, czuje niezależność. To najlepsza rzecz w posiadaniu samochodu. W ten dzień kiedy nie uda mi się uruchomić auta, pojadę do Opola jako pasażer. Skorzystałem z przejazdu blablacar i muszę powiedzieć, że jest to świetna alternatywa. Z jednej strony wielka niewiadoma na kogo się trafi, a z drugiej strony nie trzeba siedzieć za kółkiem i można poczytać książkę. W dodatku płaci się prawie 50% taniej niż za bilet pociągiem, autobusem czy samochodem. W drodze powrotnej z Opola także wracałem w ten sposób. Różne godziny wyjazdu. Super sprawa. W drodze Opole – Warszawa natrafiam na kierowcę z Ukrainy, który opowiada o swoim życiu w Polsce. Podróż mija nadzwyczaj szybko.

Spokojny dzień. Zaczynam go późno, bardzo wolno. Piję poranny czaj w mojej szklance typ PRL. Godzinę później jadę już z Mateuszem do Poznania robić video. Wracamy późno w nocy. To zapowiedź tygodnia, który się jeszcze nie skończył. Bardzo dużo zadań, miejsc, kilometrów. Podoba mi się chociaż po ciężkiej nocy (drugiej z rzędu) człowiek zerka w telefon czytając, że ktoś kogoś oszukał. Mieszane uczucia, ciężkie oczy, ciężka głowa. Koniec leniwego oczekiwania na nowy dzień. Rzeczywistość.

Płyta od Kasi. Jedna z moich ulubionych. Lubię ich słuchać w aucie.