Tag: Wałbrzych

Zachciało nam się do Wałbrzycha!

Nastał lipiec. Początek wakacji dla wielu ludzi. Wiedząc wcześniej, że będę miał kilka dni wolnego więcej, postanowiliśmy poszukać jakiegoś wyjazdu…zorganizowanego. Ot jedziesz na lotnisko, wsiadasz, lecisz, jesz, pływasz, śpisz, jesz, jakiś spacer. Może Grecja, może jakaś wyspa. Jednak im bliżej wyjazdu tym wszystkie te oferty wydawały się jakieś blade. Trochę to wygląda jak zakup kota w worku, bo od lat podróżuję sam na własną rękę i jedyną pretensję, że coś jest nie tak mogę mieć tylko do siebie. Chociaż nie wiem co mogłoby to być bo lista miejsc w które planuję się wybrać jest już dawno ustalona, a tylko manipulujemy jej kolejnością i czasem składem. Po kilku krótkich wymianach zdań zdecydowaliśmy się na pozostanie w kraju.

Jeśli kraj to dwie, no może trzy opcje. Dolny Śląsk, Hel (dziki tłum – odpada) albo gdzieś w kierunku Litwy (jak się okazało, ten kierunek wybraliśmy miesiąc później bo trochę moje plany zawodowe się zmieniły). Mamy takie swoje miejsce w Kowarach do którego chętnie wracamy i o tym pisałem już kilka razy. Przy okazji pobytu w Karkonoszach zachciało nam się pojechać do Wałbrzycha…i pojechaliśmy tam.

Cudowne miasto, chociaż takie może wydawać się będąc tam na kilka chwil, ale patrząc na te kilka fotografii, tęskni mi się za Karkonoszami. W planach miałem wyjazd tej jesieni w doborowym składzie, ale plany się zmieniły.

Wałbrzych / Nowe Miasto

49834984498549864987498849894990

4991
Zapach dymu w powietrzu. Nowe Miasto to jedna z dzielnic Wałbrzycha. Miasta które od dawna chodziło mi po głowie. Zresztą to dobry punkt w drodze do Karkonoszy, które bardzo lubię. Wałbrzych to smutne miasto, może taka pora roku, może to ten dym, a może to ten świąteczny brak żywych dusz na ulicach. Wszystko przytłacza jeszcze katar, który zdecydowanie zabiera mi siłę.

Na południe prowadzi droga przez miasto. Jak w każdym małym czy większym miasteczku. To kawałek tej drogi, którą jechałem w 1997 roku na letni wypoczynek w góry. Tyle zapamiętałem. Gdzieś przy niej stał biały pomnik żołnierza sowieckiego, który białą farbą, aż raził w oczy. Kilkanaście metrów przed pomnikiem (który zresztą był zapowiedzią cmentarza), stał opuszczony szpital dziecięcy. Takich miejsc to miasto ma wiele takich miejsc. Front kamienicy pomalowany na niebiesko, jakieś balony. Coś tu zwyczajnie nie pasuje.

Kiedy samochód zatrzymał się na małym placyku, ze środka było widać obiekt, który swoją formą zawsze mi się podobał. To stary i zrujnowany stadion Górnika Wałbrzych. Który dziś w pewnym sensie cieszy oko, ale też straszy swoją wielkością. Panująca tam cisza tylko potęgowała w mojej głowie to co mogło się tu dziać. Uwielbiam stadiony. Uwielbiam opuszczone stadiony.