Strona główna » Wyjazd

Tag: Wyjazd

Lizbona /1/



















Wieczorem napiłem się wina, siedziałem na hamaku i patrzyłem na całe miasto. Ja jestem człowiekiem, który nie pije alkoholu, moja głowa jest słaba. Miałem wszystko gdzieś, było mi dobrze, było prawie idealnie.

Człowiek kiedy budzi się poza krajem, szczególnie na południu, domaga się ogromu słońca i ciepła. Ten dzień taki nie był. Pogoda pokazała Lizbonę taką jaką bywa. Bez słońca z delikatnym światłem. Chociaż chmury były stosunkowo nisko to jednak było przyjemnie spacerować. Tak jak w przypadku Porto, wyznaczyliśmy sobie kilka ważnych żelaznych punktów. Lizbonę można podzielić sobie na dzielnice. Alfamę zostawiliśmy na sam koniec.

 

 

Pierwsze chwile w Lizbonie

Anna Maria Jopek – Lizbona, Moja Miłość

Lizbona, Moja Miłość

Stopy same niosą mnie
Na wzgórze Portas do Sol
Chcę znowu nasycić wzrok.
Niebo, dachy, mewy, mówią mi:
“Zostań tu, pośród nas.
Za tą rzeką dalej nie ma nic…”

To są chwile, kiedy wiem,
że jestem tu, gdzie miałam być.
A wskazówka smukłej palmy mierzy puls szczęśliwych dni.

Moja miłość ma już nowy adres: to Lizbona.
Moja miłość, wszystko czego pragnę, to Lizbona.

W Porto było pochmurno i mgliście. Podróż do Lizbony trwała około 3 godzin i 30 minut. Ichniejsze InterCity, które moim zdaniem wiele może się nauczyć od obecnych polskich składów. Ta podróż była szalenie dobra bo miałem czas by czytać książkę. Tuż po starcie z Porto, po naszej prawej stronie pojawił się ocean.

Wiele osób podczas mojej relacji na Instagramie pytało mnie o miejsce gdzie się zatrzymałem. Wyjątkowość tego miejsca polegała na jego położeniu i widoku z okna. Reszta rzeczy była normalna. Chodzi o nocleg-mieszkanie Lisbon Great View! który możecie zarezerwować na Airbnb, jeśli nigdy nie rezerwowaliście noclegu to tutaj możecie odebrać 110zł jeśli klikniecie w moje zaproszenie airbnb.pl/c/rdanieluk. Właściciel mieszkania był bardzo sympatyczny, a różne małe niedogodności rekompensował widok z okna, o którym będzie jeszcze w następnych wpisach.

Taka mała sugestia. Walizki na kółeczkach (szczególnie te ciężkie) nie są dobrym rozwiązaniem na lizbońskie uliczki gdyż wszystkie chodniki są zrobione z małych kosteczek ;)

Jutro też był dzień, szalenie aktywny!

Zapach miejsc w których mnie jeszcze nie było

Zawsze gdzieś “gardziłem” miejscami iście turystycznymi. Wymuskanymi słońcem, milionem tandetnych magnesików, budek z kebabami na każdym rogu i horyzontem morza. Chyba się starzeję i chyba mam ogromną tęsknotę za słońcem, a wyjazdy pod koniec roku w miejsca gdzie panuje temperatura na spacer w samej koszulce, obieram jako nową tradycję.

Ateny mnie zaskoczyły tym czego także mi brakowało. Pięknym brudem, syfikiem, klimatem, a niektóre skrzyżowania pozwoliły mi na tymczasowy fizyczny transfer do miejsc w których nigdy nie byłem. I tak byłem w Teheranie, Bejrucie czy Stambule.

Poczułem lato, które w tym roku gdzieś mi uciekło, jak miliony innych rzeczy.