Robert

Fot. Szymon Ślipko

Cześć! Mam na imię Robert.

Pierwszą fotografię zrobiłem w 1992 roku. Można powiedzieć, że był to czysty przypadek. Lato w Górach Świętokrzyskich. Poprosiłem Mamę czy mogę zrobić zdjęcie, moim aparatem który dostałem na komunię. Wziąłem i ruszyłem w kierunku obory. Sfotografowałem starszą kobietę, która doiła krowę. Mam tylko jedną odbitkę i trzymam ją na moim biurku. Muszę powiedzieć, że mimo upływu prawie trzech dekad, ta fotografia ma nadal coś w sobie.

Chociaż nie interesowałem się fotografią przez kolejne lata to postanowiłem w ciemno, że chcę się tego uczyć. W 1998 roku dostałem się do Technikum Fototechnicznego w Warszawie. Początki były trudne i dopiero po roku uświadomiłem sobie jak piękną rzeczą jest fotografia. Ten temat mnie pochłonął. Siedzenie w ciemni było dla mnie czystą przyjemnością. Wtedy jedynie mogłem marzyć o aparacie cyfrowym, ale temat przez parę lat był nieosiągalny. W 2003 roku zdawałem do łódzkiej szkoły filmowej na dwa wydziały, ale się nie dostałem. Dziś patrząc na to jakie zaprezentowałem portfolio to miałem marne szanse.

Po podwójnej porażce ruszyłem w pierwszą moją podróż za wschodnią granicę. Razem ze znajomymi pojechaliśmy na Krym. Ta podróż w mojej głowie wybudowała podłoża pod to wszystko co dzieje się do dziś. Dlaczego wschód?

Moja Babcia mieszkała w Terespolu. Z okien mieszkania do dziś widać Białoruś. Do 1991 roku był to Związek Radziecki. Jak byłem mały nie raz zastanawiałem się co jest na drugim brzegu Bugu. W szkole średniej ciągle myślałem o podróży do Moskwie. Razem z kolegą wizualizowaliśmy sobie taką podróż. Wyjazd na Krym w 2003 roku była piękną przygodą. Było jak rzucenie na głęboką wodę. Wtedy z kasą nie było za wesoło, sprzedałem więc gitarę na której do dziś nie potrafię grać, pracowałem trzy tygodnie roznosząc ulotki i na sam koniec dostałem 200 zł od Mamy. Uzbierałem 650 złotych i ruszyłem w podróż. Chociaż jeszcze się nie zakończyła to się zakochałem w tym o czym marzyłem. Pociągi, dzikie autobusy i Leniny. Zrobiło na mnie to ogromne wrażenie.

W 2004 roku rozpocząłem podróże na Białoruś i Ukrainę. Obserwowanie i fotografowanie przemian społecznych i gospodarczych do dziś odgrywa w moim życiu ogromną rolę.

Cofnę się do 1996 roku kiedy to pierwszy raz obejrzałem film dokumenty o katastrofie w Czarnobylu. Ten temat siedział w mojej głowie, aż do 2009 roku kiedy to jedyny raz udałem się do zamkniętej zony czarnobylskiej. Ten temat mimo upływu lat nadal we mnie jest, często mój mózg wraca do tamtego kwietniowego dnia i mojej podróży, tworząc ciekawy sny. Planuję tam powrócić jak tylko będzie to możliwe. W tym samym czasie ukończyłem Akademię Sztuk Pięknych w Gdańsku i rozpocząłem pracę jako fotograf w Muzeum Powstania Warszawskiego.

W 2010 roku przeczytałem książkę "Biała gorączka" Jacka Hugo-Badera, dzięki której podjąłem decyzję o pierwszej mojej dużej wyprawie za naszą wschodnią granicę. I tak blisko rok później spełniło się moje marzenie. Na Placu Czerwonym w Moskwie sfotografowałem się razem z moim kolegą Konradem. trzeba było czekać 9 długich lat, na ten jeden moment. Kilkanaście godzin później byliśmy we Władywostoku. Podczas tej podróży zwiedzieliśmy Pekin i dalej na Syberię. Niestety z wielkim żalem nie udało nam się odwiedzić Mongolii, której wizę miałem już w paszporcie. Z Irkucka do Moskwy, dojechałem koleją transsyberyjską. I dalej do Warszawy. Tego samego roku wróciłem do Azji.

W 2012 rozpocząłem swoją przygodę z podróżami do USA. Warta uwagi była podróż zimą 2013 roku, gdzie fotografowałem Noc Polarną za kołem podbiegunowym w Rosji. Ten temat był moją fotograficzną pracą podczas egzaminu magisterskiego w łódzkiej szkole filmowej, która skończyłem w 2014 roku. Do 2017 roku sukcesywnie podróżowałem ciągle na wschód, ale dopiero w 2017 roku udało mi się do mojej listy dorzucić Azerbejdżan i Iran. W 2019 roku Kazachstan i Kirgistan. W 2020 roku na kilka dni przed odwołaliśmy wylot do Uzbekistanu z powodu pandemii COVID-19.

W przyszłości planuję podróże do kilku miejsc z mojej magicznej listy. Numerem 1 od lat jest Korea Północna, która nie daje mi spokoju.

Podczas wielu podróży i pracy z aparatem fotograficznym miałem frajdę publikować swoje fotografie w wielu gazetach. Miałem kilka wystaw indywidualnych i zbiorowych. Jedna z moich prac w 2012 roku znalazła się na wystawie "Warszawa w budowie" w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Od 2015 roku pracuję także z kamerą. W 2020 roku rozpocząłem powolną pracę nad moimi podcastami pt. Zwykłe Rzeczy.

W przyszłości planuję napisać książkę o podróżach w czasie. 

Napisz do mnie:

© Robert Danieluk | Copyright 2003-2021 

Site was created with Mobirise website themes