Miasto Śmieciarzy w Kairze

Zabbaleen (arab. الزبالين, „ludzie śmieci”) to społeczność koptyjskich chrześcijan w Kairze w Egipcie, która od dziesięcioleci zajmuje się zbieraniem, segregowaniem i recyklingiem odpadów.

Marzec. Budzimy się w Gizie. Pod hotelem czeka na nas taksówka. Ruszamy do Kairu. Naszym celem jest Zabbaleen, jedna z najbiedniejszych dzielnic miasta. Żyje tam od 50 do 80 tyś. ludzi. Wszędzie panuje ogromny smród. Temperatura potęguje wszystkie aromaty.

Czuję w sobie fotograficzną adrenalinę. Snujemy się z Szymonem po wąskich uliczkach. W gwarze i spojrzeniach lokalnych ludzi którzy zajmują się segregacją śmieci. Zresztą zrobiłem o tym krótki film.

Niesamowite wrażenie, miejsce trudne do fotografowania. Mieszkańcy nie chcą być uwieczniani podczas swojej karkołomnej pracy, po drugie miejsce to jest mocno nacechowane jakąś wewnętrzną niesprawiedliwością. Wtedy umysł najprościej ucieka do komfortowego domu, czystego bez tysiąca takich problemów i wyzwań jak oni.

Sięgam po aparat. Przez wizjer mojego Fuji X100V wpada słońce.

Czaj bez słodyczy

Za moimi plecami choinka. Świeci pięknie, kilka bombek, mieniące się sznury. Za oknem śnieg i mróz. Gdyby nie latarnie byłoby tu zupełnie ciemno. Ciemność ta jest przerażająca. Jak zawsze. I w kubku mam czaj, jeszcze ciepły, ale zapomniałem co niego dodać coś słodkiego. Lubię gdy czarny czaj spływa w słodyczy.

Od ostatniego wpisu minęło tak wiele czasu, czasu który przyniósł mi smak słodko-gorzki. Cały ten poprzedni rok był właśnie taki. Wydaje mi się, że czasem w życiu następuje taki moment kiedy to los za nas decyduje. To jest niesamowite. I nie mówię tu o cenie tych zmian.

Odrzućmy smętne barwy. Bo to najłatwiej jest pisać. Ciężkie i smutne rzeczy.

Zeszły rok przyniósł mi ogrom radości, zarówno tej fotograficznej jak i osobistej. I nie ukrywam, że nie skromnie liczę, że ten nowy 2026 będzie jeszcze fajniejszy :)

Cisza

Syf. Seul. Korea Południowa. 2025

Ostatni wpis na bloga dałem rok temu, może dłużej tu zapanowała totalna cisza. Sam nie wiem dlaczego, a może wiem ale próbuje to sobie jakoś wytłumaczyć, że mi się nie chciało, że zapomniałem o tym miejscu, że wszystko przeszło na inne miejsca. Szkoda, bo ten blog był dla mnie zawsze fajnym miejscem by coś napisać. Chciałbym pisać, chciałbym się nauczyć pisać i pisać poprawnie. To nie takie proste, ale tu żadne zaskoczenie nic nie jest proste.

Życie w ogóle to jest karuzela. Raz jest się na górze, a raz na dole. Nic w tym złego, po prostu tak jest.

Ostatnie 12 miesięcy przyniosło w moim życiu wiele zmian, nawet dosyć radykalnych ale mam wrażenie, że każda ważna decyzja w życiu jest po coś. Tu i to zachowam dla siebie.

Na tym blogu przez lata publikowałem głównie fotografie z życia codziennego i także podróży. Od czasu do czasu wpisuję w wyszukiwarce jakieś hasło i moje imię i nazwisko, a potem wyskakują mi moje fotografie z dawnych lat. Taka namiastka archiwum. Dobrze nie jestem tu od tłumaczenia się, ale czas uzupełnić, dobra nie uzupełnić, a nadrobić to co działo się od jesieni zeszłego roku bo tu realnie jestem powrzucać zaległe wpisy.

Przez ostatnie pół roku sporo podróżowałem. Wszystko zaczęło się od Maroka. No i co ważne, zacząłem podróżować z moją małą kamerką DJI Osmo Pocket 3. Ten mały sprzęt robi cuda, ale jego ograniczenia powodują, że idealne nadaje się jako uzupełnienie fotografowania danych miejsc. Dlatego też od jesieni reaktywowałem mój kanał na YouTube Zwykłe Rzeczy. Gdzie aktualnie regula