Ao Nang
Opuściliśmy Phuket małym busikiem. Kierowca razem ze swoimi pomocnikami szybko załadował ludzi i ich bagaże. Nam przypadło miejsce VIP. Tuż za kierowcą, obok kartonów. Już za miastem kierowca (który zresztą ciągle coś mówił) zaczął pić swoje pobudzające specyfiki. Jego jazda…