Deszcz na Wiśle
Wstaliśmy o 4:20 by na polu przywitać wschód słońca. Gdzieś w sadzie buszowała sarna, która jak tylko nas zobaczyła uciekła między drzewka pełne wiśni. Kilka dni w Kazimierzu Dolnym zrobiły nam dobrze.
Wstaliśmy o 4:20 by na polu przywitać wschód słońca. Gdzieś w sadzie buszowała sarna, która jak tylko nas zobaczyła uciekła między drzewka pełne wiśni. Kilka dni w Kazimierzu Dolnym zrobiły nam dobrze.
Kazimierz Dolny. Piękne słońce. Szarlotka na ciepło i czaj. Dziś poczułem zapach wiosny, która jednak wiem, że przyjdzie późno. PS. Tytuł tego wpisu jest tekstem zaczepnym każdej Cyganki, która próbuje na rynku wróżyć, z ręki, oka, kart. Bez znaczenia.