Ładna osiedlowa uliczka. Czyste samochody, piekarnia, od wielu dni chyba nie ma tu już śniegu. Za plecami parking i garaże. Za murem samochodowych mieszkań prawdziwa Polska. Tam gdzie człowiecze oko nie sięga tam zaczyna odpad konsumpcji żyć własnym życiem. Świat jak z krainy Czarodzieja Chlora. Natura delikatnie opiera się temu wszystkiemu co nam nie potrzebne. Przecież każdy walczy oto by jego życie było jak z Dynastii, otake Polskę walczyli. Tak?
Jest pięknie i brzydko.
Czekam na wiosnę.






Ech, OTAKE, wspomnienia z dzieciństwa… Zepsuł się dopiero 3 lata temu i na szczęście nie doczekał się następcy ;)
świetny wpis, lubię czytać o śmietnikach, syfach, odpadach konsumpcji. to takie polskie, brzydkie i swoje.
Super kolorystyka.
Sama machnęłam taki spacer osiedloznawczy dwa lata temu i od tego czasu jakoś już mi się nie chce. Zresztą, teraz u nas w Krakowie taki syf w powietrzu, że strach na spacer wychodzić;)