Za moimi plecami choinka. Świeci pięknie, kilka bombek, mieniące się sznury. Za oknem śnieg i mróz. Gdyby nie latarnie byłoby tu zupełnie ciemno. Ciemność ta jest przerażająca. Jak zawsze. I w kubku mam czaj, jeszcze ciepły, ale zapomniałem co niego dodać coś słodkiego. Lubię gdy czarny czaj spływa w słodyczy.
Od ostatniego wpisu minęło tak wiele czasu, czasu który przyniósł mi smak słodko-gorzki. Cały ten poprzedni rok był właśnie taki. Wydaje mi się, że czasem w życiu następuje taki moment kiedy to los za nas decyduje. To jest niesamowite. I nie mówię tu o cenie tych zmian.
Odrzućmy smętne barwy. Bo to najłatwiej jest pisać. Ciężkie i smutne rzeczy.
Zeszły rok przyniósł mi ogrom radości, zarówno tej fotograficznej jak i osobistej. I nie ukrywam, że nie skromnie liczę, że ten nowy 2026 będzie jeszcze fajniejszy :)














