
Na kilka minut przed godziną 12 byłem w kościele w Radości. Tym samym w jakim trzy tygodnie wcześniej robiłem ślub. Obserwowałem ludzi i kręciłem się między laskiem, a chłodnym wnętrzem kościoła. Nudy.
Ja jeszcze nie wiedziałem, że za równo 4 godziny przejdzie nad Warszawą wielka burza i wykonam taką właśnie fotografię. Czy to nie jest piękne?
Skoro skończyłem szkołę (do września) to chyba mam wakacje?