



– Ticket please…
Dokładnie. W każdym hotelu lub informacji turystycznej można zarezerwować bilet lub jakąś wycieczkę. Tych różnych atrakcji jest od groma. Słonie, małpy, skały, nurkowanie. W takiej czy innej formie, wszędzie. Wszystko zależy od regionu w którym jesteśmy, lecz nie jest to teraz ważne, ani godne uwagi.
Takie biura pomagają też przedostawać się z punktu A do punktu B. Myślę, że Tajlandia to idealne miejsce by co jakiś czas przeskakiwać z miejsca na miejsce. To wygląda trochę śmiesznie. Żeby dostać się z punktu, A do punktu B, trzeba dodać jeszcze punkty C, D i E. Na każdy odcinek ktoś inny wystawia bilet, ciągłe przesiadki, z busika do busika. Bez słów. Każdy dostaje też nalepkę z napisem swojego celu. W każdym transporcie jedzie się z innymi ludźmi. Widać, że też są zaskoczeni różnymi przystankami. W międzyczasie kierowca dodaje swoje punkty, bo ma jakieś biznesy, paczki.
Odcinek około 200km pokonaliśmy w 8 godzin. Do kolekcji brakuje już tylko roweru i łodzi podwodnej.