Patrząc w okno

4400

4401

4402

4403

4404

4405

4406
Kiedy zamykałem oczy w hotelowym pokoju marzyłem o ciekawych snach. Jak zresztą zawsze. Niestety żaden sen nie przyszedł. Obraził się. Noc była pusta. Moment od zamknięcia oczu do ich otwarcia. Jak by trwało to wszystko kilka sekund. Potem znów prosiłem o sen, a on przysyłał mi tylko krótkie opowieści o tym co zawsze (ciągle śni mi się Tupolew).

Jestem właśnie w wielkiej podróży. Mimo, że ta rosyjska właśnie dobiegła końca to ja jeszcze nie wróciłem, jestem wręcz zawieszony tak jak podczas ostatniego dnia roku. Jeśli ktoś kiedyś powie, że jaki ostatni dzień taki następny rok to ma rację. Oby jednak nie, ale wszystko zaczyna się spełniać. Podróż trwa.

Musiałem wcześniej wrócić do domu, a wielogodzinne snucie się po pociągowym korytarzu jest i było męczące. Ile można udawać, że się śpi. Ile można patrzeć na ciemne okno w którym odbijamy się tylko my. Wskazówka na zegarku tyka tak samo. Jednostajnie. Jest takie nieludzkie. Obce.

Ciemny pokój. Pełen przerażenia i tego ucisku w klatce piersiowej. Ktoś kto w niego wierzy mógłby zapytać gdzie właśnie jest i dlaczego nas nie słucha. Taki paradoks. Bezsilność.

Jest wtorek. Jestem w Warszawie. Jestem.

Robert Danieluk
Robert Danieluk
Artykuły: 1271

4 komentarze

  1. Robert…mam podobne odczucia, ale spowodowane innymi czynnikami. Dwa tygodnie to niby mało, ale okazuje się, że wróciłem do innej rzeczywistości. Nie chcę wracać…cały czas jestem jeszcze TAM…
    Chcę TAM wrócić…niby trudniej, ale o ile łatwiej….a może inaczej…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *