Gorący podmuch w aucie. Kurz który gdzieś długo wisiał nad małą lokalną wyasfaltowaną drogą obok wału. Woda w Wiśle dosyć wysoka, zanurzone małe romantyczne wysepki, jak by zupełnie inny świat. Zegarek schowany w szufladzie bo czas nie jest dziś moim przyjacielem. Nawet wrogo na siebie patrzymy. Łatwo go zabić, ale wskrzesić się nie da. Proste. Wieczorem nad Wisłą komary atakują nasze nogi, tysiące ludzi, ten zapach rozgrzanych asfaltów. DobraNOC. Zakurzone stopy dnia następnego. Siedzę chwilę. Zapłon. Gorący podmuch w aucie.
Są rzeczy ważne i ważniejsze. Pamiętajcie o tym.
Great shot!