Za oknem krzyki. Nie wiem co działo się za ścianą motelu, ale za żadne sztabki złota bym tam głowy nie wychylił. Lekko uchylone okno na parking i włączony telewizor. Tak wyglądał jeden z wieczorów przy Pacific Coast Hwy. Tylko 3 kilometry od Pacyfiku.
Zaczęłam nowennę 10 dni temu i od samego początku było ciężko, począwszy od ogromnego zmęczenia, które mnie łapie podczas odmawiania nowenny, aż po przerwany różaniec w moich dłoniach i po telefony, które nagle rozdzwaniają się, gdy odmawiam różaniec.Trwam w modlitwie, choć prawdziwa próba przyjdzie w poniedziałek, kiedy wrócę do pracy ze zwolnienia lekarskiego i na nowo będę musiała poukładać sobie plan dnia, obecnie kazde 30 minut mam rozpisane w kalendarzu. Postanowiłam wszystko zaplanować, ułożyć harmonogram dnia od nowa i dotrwać.Podejście typowo menażerskie, bo to ogromna zmiana w życiu. Mam w sobie dużo spokoju w sobie i ufam, że jeżeli moja prośba jest zgodna w wolą Boga, to Matka mnie wysłucha. Mam jednak przeczucia, ze to będzie to długa walka do końca. Zly nie odpuszcza.
Bardzo prosze o modlitwe za mnie.