Przejście
Dzień i noc. Na stole obok kubka ciepłego czaju (bez tego w ogóle nie da się pisać) leżą dwa notesy. Nowy i stary. Nowy czysty, niezapisany. Prosto. Drugi poklejony, zniszczony i zapisany po kraniec. Każda strona to prawie każdy dzień.…
Dzień i noc. Na stole obok kubka ciepłego czaju (bez tego w ogóle nie da się pisać) leżą dwa notesy. Nowy i stary. Nowy czysty, niezapisany. Prosto. Drugi poklejony, zniszczony i zapisany po kraniec. Każda strona to prawie każdy dzień.…
Fotografie przypadkowo wrzucone, myśli zapisane w swoim porządku. Trochę Warszawy, trochę Opola, trochę o nas, obrazkowa historia tego co widzę. Ludzie, widoki, budynki. Bardzo to lubię, sporo w tym emocji, one zawsze zmieniają fotografię na którą patrzymy. Proste rzeczy, ale…
Bywam tu rzadko i już raczej wiem, że to miejsce gdzieś powoli traci swój urok. Jednak mimo upływu czasu nadal widzę tutaj wiele małych chwil i miejsc, które zbudowały moje dzieciństwo. To tutaj nauczyłem się jeździć rowerem i pewnie mówić.…
Zmiana czasu była z zimowego na letni. Zdecydowanie lubię gdy zmienia się czas. Szczególnie przy radykalnej zmianie miejsca położenia względem miejsca zamieszkania, gdzie czas różni się więcej jak dwie godziny. Przy +/-7h podróżuję w czasie.
Kobieta z parasolem, zaraz będzie chciała przejść przez pasy. Zaczyna padać śnieg, niestety szybko się topi. Przechodzimy przez zebrę i nic się nie dzieje. Obok jakaś kobieta ratuje się siatką na głowie, a ja to fotografuje. Nie zauważyłem, że miałem…
Żwirki i Wigury. Podczas przejazdu panowała cisza, w oczach bezradność.
Podoba mi się, że można wbić w górę śniegu taki czy inny przekaz. Niech idzie w świat, może ktoś mi wyjaśni o co tu chodzi. Luty 2010. Plac Narutowicza. Warszawa