
Kobieta z parasolem, zaraz będzie chciała przejść przez pasy. Zaczyna padać śnieg, niestety szybko się topi. Przechodzimy przez zebrę i nic się nie dzieje. Obok jakaś kobieta ratuje się siatką na głowie, a ja to fotografuje. Nie zauważyłem, że miałem +1⅓ EV, nie było czasu na przestawienie. Śnieg sypie na nas jeszcze mocniej co mnie szalenie cieszy. Za chwilę zdejmuję kaptur z czapką, a cała zawartość leci mi za kołnierz. Wyginam się jak akrobata.
Na obiad zjadamy pierogi zagryzając to mleczną czekoladą.
Röyksopp – What Else is There?