Ostatnio mam tak wiele różnych zajęć, że nie mam czasu tutaj wrzucać coś sensownego co ściśle wiąże się z tym co robię. W tym tygodniu podjąłem się pewnej sprawie i mam nadzieję, że będę mógł podzielić się jej (wspólnymi) efektami. Wrzucanie czas nadrobić. Fotoblog to przecież mój mały fotopamiętniczek, szkoda by miał wiele pustych stron.
Dziś tak trochę odmiennie wrzucam koncert mongolskich artystów (nagrany w USA). Kiedy słucham tych gardłowych dźwięków łapie mnie delikatny smutek, że rok temu nie udało się dotrzeć do Mongolii mimo chęci i wbitej wizy. Kapitalizm chiński zabił ówczesną wizję. Rzecz jasna nic nie zabiło planów i chętnie bym się tam wybrał.
W ogóle bym pojechał na wschód. Dalej. Ostatnio oglądałem na National Geographic jakiś dokument o więzieniach w Rosji. Okazało się, że już gdzieś to widziałem. Mniejsza z tym. Dokument był realizowany tęgą zimą. Zacząłem się zastanawiać jak można chronić sprzęt przy temperaturach -25/35°C? Może ktoś z was ma jakiś pomysł lub doświadczenia. Ja jedynie wiem, że przy takiej temperaturze gdy już nie czuję palców, kończę fotografowanie. Niestety zima mimo swojej pięknej aury do fotografowania w wygodzie nie należy. Szkoda.
Tak więc chętnie bym się przejechał ponownie koleją transsyberyjską gdy za jej oknem temperatura spadnie do -20°C i więcej. Mroźne powietrze, zamarznięta broda, dziwne światło i krótki wschodni dzień. Po prostu Rosja.