Siedziałem dziś na jakimiś fotografiami, a za plecami dziwny dźwięk. To setki ptaków które lecą tam gdzie cieplej i lepiej. Chwyciłem aparat i zacząłem je fotografować. Leciały dosyć szybko, coś krzycząc. Za budynków pojawiał się księżyc w pełni. Zrobiło się tak romantycznie.
Chwilę przed południem kawa gdzieś na Żoliborzu z Olafem. Siedzieliśmy nad wydrukowaną mapą i rozmyślaliśmy jak to ugryźć. Długopis, kartka.