


Trzy długie dni w Łodzi.
To jedno z uczuć, dosyć miłych, ale też i ciężkich. Kiedy jedzie się gdzieś na trzy dni, a czuje jak by się tam było z pięć. Taka była Łódź. Smutno jesienna, która zamieniła się w smutno zimową z miłym akcentem na deszcz i namiastkę mrozu.
Lubię Łódź. Za dziwnie uczucia. Samotności i jej braku. Brzydkich kamienic i pięknych kamienic. Znajomych ulic i nieznajomych ludzi. Za autobus linii 54 w którym za każdym razem śmierdzi i ktoś pije alkohol.
Najważniejsze, że udało się zaliczyć trzy egzaminy i jestem na 5-tym roku. Ostatnim. To na 30-ste urodziny chcę mieć prezent, że ją ukończę w terminie. Ciesze się.
fajnie! :)
ja dzis oficjalnie i z pompa odebralam dyplom (choc bronilam sie w czerwcu) i bylo.. minelo.. ;)
Gratuluje :)
dzieki ;))