
Czasem brakuje nam kilku centymetrów by wstawić jakiś mebel, by coś włożyć, domknąć, powiesić. A co gdybyście mieli do dyspozycji 400 milionów centymetrów? Tyle jest jak sądzę między jawą, a snem. Przebycie tej odległości w ułamku sekundy potrafi kosztować wiele sił.
Opuszczony dom. Chyba spalony. Słabo go widzę. Nie czuję żadnego zapachu. Ktoś jest ze mną. Twarz tak samo rozmyta jak przejście przez ten dom. Między jedną, a drugą sceną. Jest jasno, chociaż 400 milionów centymetrów w nieznanym kierunku leży moje ciało. Panuje tam noc. Nagle w moje ciało, w tym przejściu między scenami, jakieś nieznane mi obiekty uderzają o mnie, to duchy. Tak to sobie w tej chwili tłumaczę. Gdzie nie spojrzę, lecą mi prosto w oczy, straszą mnie. Nie mogę wytrzymać. Taki niemy krzyk, skok w dziwną przestrzeń między jawą, a sen. Budzę się z krzykiem. W pokoju ciemno i pusto. Serce mi wali, zapalam światło. Boje się.
Lubię śnić!