
Prawie 1000 kilometrów zrobione w 24 godziny na trasie Warszawa-Bieszczady-Warszawa. Szkoda, że nie było czasu na więcej bo nigdy nie byłem w tamtych okolicach, ale po tym krótkim czasie wiem, że wrócę. Dawno tak dobrze nie spałem jak tam, ale znów za krótko. Niestety sprzęt trzeba było zdać jeszcze bladym świtem w weekend więc nie mogliśmy zostać tam dłużej…a dziś znów droga.
Widok na poranne jezioro Solińskie.