Ciao Bologna!





















Bolonia.

Długo po głowie chodził mi przylot do Włoch. W zasadzie nawet…gdziekolwiek na zachód. Potem im bliżej tym więcej zaczęło mi się rysować. Nawet powiem więcej. Od dłuższej chwili także chodziła mi po mojej głowie Wenecja, którą udało mi się ponownie po blisko 15 latach, znów poczuć całym sobą.

Korzystając z promocji mojego ukochanego przewoźnika lotniczego, PKSryanair, kupiłem cztery bilety za łączną kwotę 160zł. Żal było nie kupić czegokolwiek, po drugie warto mieć przeciwwagę dla wschodnich klimatów. Bolonia zrobiła na mnie ciekawe wrażenie, ale nie oczekujcie jakiegoś długiego tekstu. Po prostu czasem aparat schowany w kieszeni, a oczy patrzyły przez setki arkad.

Obiecuję sobie, że jedną z moich nowych tradycji będzie łapanie słońca podczas polskiej zimy. W tym roku liczę, że będzie to jeszcze bardziej wyjątkowe.

Czekając na wejście do samolotu dowiedziałem się, że jedna z moich Par ślubnych właśnie się rozwodzi. Przyznam, że był to cholernie mocny cios. Poczułem się jak położna, która po latach dowiedziała się, że jej przyjęte na świat dziecko, zmarło.

Samolot leciał nad Alpami. Nie było chmur.

Robert Danieluk
Robert Danieluk
Artykuły: 1271

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *