Strona główna » Szkodra (część pierwsza)

Szkodra (część pierwsza)


Autobus odjechał. Następny będzie za trzy godziny. Na lokalnym dworcu autobusowym jakieś zamieszanie. Tak nam się tylko zdawało. Wszystko wypełnione zapachami świeżych bananów. Jeden z kierowców tłumaczy, że autobus do Szkodry będzie po godzinie trzynastej. O tej samej godzinie będzie także pociąg, jeden z nielicznych w tym kraju. Kolejny kierowca małego busika pyta raz jeszcze gdzie chcemy jechać. Na początku wstukał w swój kalkulator cenę z kosmosu, po telefonicznej negocjacji z jego kolegą w języku angielskim, cena spadła diametralnie. Kierowca nawet nie był zadowolony, że tamten zaproponował cenę poniżej minimum. Plus dla nas. Kiedy tylko autobus wypełnił się pasażerami, kierowca przekręcił kluczyk w stacyjce i kaput. Po blisko trzech kwadransach reanimacji trupa udało się ruszyć w trasę. Do Szkodry nie jest daleko jak na polskie drogi, ale w Albanii wszędzie jest daleko. Okazało się, że gdzieś w trasie kierowca nas wysadził i wsadził do innego samochodu. Tutaj w radio sączyła się skoczna muzyka. Kierowca czekał aż znów zapełni się siedzenia. Było już czuć zmianę pogody. Robiło się chłodno.

Wiedzieliśmy kiedy przyjechać. W Szkodrze odbywał się mecz Albania – Szkocja. Jak się okazało po poprawnej rezerwacji noclegu, pocałowaliśmy klamkę. Recepcjonista wzruszał tylko ramionami, ale dosłownie za chwilę zjawił się właściciel małego hoteliku, który szybko załagodził sytuację i zawiózł nas do hotelu obok. To takie miejsce noclegowe dla księży. Dostaliśmy banany i właściciel zaproponował nam, że następnego dnia zawiezie nas gdzie chcemy i pokaże nam okolice. Nie skorzystaliśmy z tego, ale bardzo miło z jego strony.

Fajnie było patrzeć na szkockich kibiców. Tu albańska grupa przechadzała się główną uliczką ichniejszego centrum chociaż lepiej określić to mianem starówki, a potem kibice ze Szkocji. Postanowiliśmy gdzieś schować się na jakiś obiadek, padło na nieśmiertelną pizzę.

Albania przegrała mecz. W pokoju było chłodno.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *